niedziela, 22 lipca 2012

Calosc, calkowitosc, jednosc???

Jest takie slowo  w jezyku angielskim: "wholeness".  Calosc, calkowitosc, jednosc. Wszystkie czesci naszego bytu - fizycznosc duchowosc i emocjonalnosc sa na swoim miejscu , sa zdrowe i nawazajem sie uzupelniaja. Calosc naszego bytu jest zdrowa.

 Wg dr Joan Borysenko ta nasza "calosc" charakteryzja nastepujace cechy:


1. Ciekawosc. otwarcie, wewnetrzna przestrzen      (ktora dla mnie jest przedluzeniem otwartosci - przyjmuje to co do mnie w zyciu przychodzi bez uprzedzenia, bez krytyki - ufam ze sobioe poradze)

2.  Spokoj  wewnetrzny - umiejetnosc znalezienia w sobie ciszy.
3. Emocjonalna inteligencja. Swiadomosc swoich emocji, i empatia - zrozumienie dla emocji innych ludzi.
4. Zrozumienie tego ze nasze mysli to niekoniecznie nasza zeczywistosc - czasem prowadza nas na manowce i umiemy zapanowac nad nimi.
5. Socjalne wiezi i przyjaznie.
6. Samo-opieka - ruch, odzywianie, sen, odpoczynek, zdrowe granice,
7. "Lekkosc" - poczucie humoru i dystans do siebie i calego zycia.
8. Duchowosc - zycie swiadome i w milosci do bliznich.
9. Umiejetnosc przebaczania.



PS Ciezko mi bylo przetrwac ten zalobny weekend po tragedii w Kolorado bez mojego zaufanego przyjaciela jedzenia, ktore to ma wladze aby wytlumic bolesne emocje i lek. Bo moje dziecko bywa w kinie. Prowadzi samochod. Moglo byc jednym z tych zabitych dzieci. Serce peka widzac bol rodzicow. Wytrzymalam jednak. Modlitwa. Medytacja pozwolila zmierzyc sie z tymi bolesnymi uczuciami.

wtorek, 17 lipca 2012

Dzien 190


Czas spedzony w podziemiach prywatnych dziennikow doprowadzil mnie do interesujacego miejsca. Tak jest zawsze jesli skoncentrujemy sie na naszej drodze, nie pedzac z wywieszonym jezykiem do celu. Jedna z moich pasji sa gorskie wloczegi - jesli tylko mam troche czasu najbardziej lubie pojechac pare godzin do stanu West Virginia, i zapuscic sie na zalesione szlaki. Najpiekniej jest tam jesienia. Te gory podobne troche do Beskidu Wyspowego w Polsce tylko sa o wiele bardziej rozciagniete i dzikie.

I tak dzisiaj myslalam o tym czasie w gorach -  idzie sie czesto droga trudna - pod gore, mozolnie  aby dojsc do miejsca w ktorym  to widok zapiera dech. Zatrzymuje sie tam - jest sie tam calym soba. Potem z radoscia schodzi sie ze szczytu. A potem trzeba wrocic do domu i zaczac swoje intensywne zycie. Kiedy zaczynalam ta wedrowke 366 uwaznych dni bylam gdzies blisko szczytu - wydawalo sie ze z entuzjazmem powedruje sobie przez ten rok. Wypoczeta, pelna zapalu.jak to zawsze bywa na poczatku roku. No ale nasze zycie nie odbywa sie na szczycie. I ja napotkalam na dosc nieprzyjemne podejscie - mimo ze przeszlam juz solidna droge, zlapalam sie pewnego dnia tym ze po raz kolejny wspomagam sie jedzeniem. No coz jedzenie to nie alkohol, nie narkotyki - czekolada na poprawe humoru, zasluzony deser po ciezkim dniu pracy. Tak wiele ludzi to robi od czasu do czasu - ja robie to kompulsywnnie, ukradkiem i czesto.
I wtedy przypadkiem - (chociaz nie wierze w zyciu w przypadki) wpadla mi w rece ksiazka w ktrorej przeczytalam ( po angielsku):

 ...........

Musimy nauczyć się nie sięgać po jedzenie jako rozwiązanie naszych problemów. To jest niedojrzała, dziecinna reakcja: tak jak małe dziecko biegnie do mamy po ciastko albo cukierka, aby uśmierzyć ból zdartej skóry na kolanie. Jeżeli masz niezaspokojony emocjonalny głód życia, przestań próbować zaspokoić go jedzeniem. Nigdy Ci się to nie uda, nawet jeżeli będziesz jadł przez tysiąc lat. Jeżeli będziesz nieszczęśliwy albo zdenerwowany, a życie będzie naciskać na Ciebie, kiedy czujesz tę presję, tę potrzebę jedzenia, powiedz sobie tak: "Jedzenie, którego moje ciało nie potrzebuje, nie rozwiąże tego problemu; ono jedynie pogorszy sytuację. Nie mam zamiaru uciekać, ale muszę stanąć z tym twarzą w twarz jak człowiek dorosły, z odwagą i godnością. Nie muszę robić tego w samotności. Ludzie na tym programie pokażą mi jak być silnym, aby znieść to, co muszę znieść, z Bożą pomocą. Zadzwonię do członka AŻ. Teraz."


http://anonimowizarlocy.org/nowicjusz.php

Na wiele pytan z tego kwestionariusza odpowiedzialam TAK


Czas mi stanac z tym problemem twarza w twarz jak dorosly czlowiek. Z pelna odpowiedzialnoscia za swoje zdrowie i to fizyczne i to psychiczne. Spedzilam kilka tygodni w podziemiach swoich dziennikow, zrobilam przeglad tysiaca przeszlych diet i prob uporania sie z problemem ( ktory istnial nawet wtedy kiedy moja waga byla wzorcowa) i zrobilam plan. Trzy super zdrowe posilki dziennie  ( odmierzone -odwazone, zdrowe jedzenie ktore lubie) o okreslonych godzinach i  wizyty na spotkaniach ktore w jezyku angielskim maja nazwe sugerujaca chorobe lub problem ( Overeaters) a w jezyku polskim nie brzmi to za pieknie - Anonimowi Zarlocy. I zaczynam abstynencje. Sa dziedziny zycia ktore wymagaja od nas drogi pod gore, czasem potrzebujemy wsparcia, przyznania sie ze jest sie bezsilnym wobec pewnych problemow.

Dzis bylam na pierwszym spotkabniu. Utwierdzilam sie w tym ze podjelam dobra decyzje. Na tym spotkaniu byly same kobiety - niektore szczuple, zadbane - anonimowi objadacze :) - brzmi to lepiej niz te zarloki.
Jestem wdzieczna za ten krok w mojej drodze. Trudny, bo wymagajacy przyznania sie przed soba ze jestem bezsilna. Odwaznu bo wymagajacy ode mnie odkrycia skrzetnie ukrywanego nalogu. Jestem wdzieczna gdzie doprowadzila mnie solidna uczciwosc wobec siebie. Zycie uwazne jest zyciem ciekawym i otwartym, czasem trudnym. To byl  chybotliwy dzien ale dobry.


 “When things are shaky and nothing is working, we might realize that we are on the verge of something. We might realize that this is a very vulnerable and tender place, and that tenderness can go either way. We can shut down and feel resentful or we can touch in on that throbbing quality. 
― Pema Chödrön, When Things Fall Apart: Heartfelt Advice for Hard Times 

 Thank you my dear Pema, my Mentor. I am proudly announcing that I got in touch in on that throbbing quality.  Thank you for helping me to be brave. I will offer a prayer for you tonight. 

 Inspiracja na jutro:

Perform Anonymous Acts of Kindness

Anonymously perform acts of kindness, expecting nothing in return, not even a thank-you. The universal all-creating Spirit responds to acts of kindness with the response: "How may I be kind to you?"


 Dr. Wayne Dyer





poniedziałek, 16 lipca 2012

Dzien 189

Jak to w uwaznym zyciu bywa (co mnie zupelnie juz nie dziwi) dzis natychmiast nadarzyla sie okazja do podzielenia sie informacja o tym "growth mindset" 
(nastawieniu na rozwoj?) . W odpowiedzi dostalam ta historie
http://betterlifecoachingblog.com/2010/08/16/the-elephant-and-the-chain-whats-holding-you-back/

W wielkim skrocie po polsku - trenerzy zakladaja mlodym sloniom lancuchy aby uniemozliwic im ucieczke. Kiedy taki zniewolony slon dorasta mimo ze fizycznie jest zdolny aby rozerwac te lancuchy jednym ruchem, nie pomysli nawet o tym - bedzie trwal w tym zapamietanym z dziecinstwa zniewoleniu. Problemem tego nieszczsnego slonia jest jegowyuczona bezradnosc,  jednym slowem jego umysl, jego przekonania.

 Dlugi dzien dzisiaj - mimo tego ze tyle sie dzialo po tym moim urlopie - zachowalam duzo spokoju wewnetrznego. Po pracy zdazylam jeszcze na Claudii zajecia - to juz Yoga II ktora zmeczyla mnie wiecej niz dlugi bieg.


Myslac o wczorajszej notce znalazlam niespodziewanie odpowiedz na nurtujace mnie od jakiegos czasu pytanie - co stalo sie ze jestem mentorem dla wielu ludzi i w pracy i poza praca , a sama nie mam przyjaciol ktorzy byliby dla mnie mentorami. Co sie stalo? Alez to oczywiste. To moj olbrzymi problem z proszeniem o pomoc - gorzej, problem z przyznaniem sie przed sama soba ze takiej pomocy potrzebuje. I tak dzis sapiac na tej jodze, w ktorej nijak nie moglam zsynchronizmowac oddechu z cwiczeniami ( przypomnijmy sobie ze to Yoga II :) uswiadomilam sobie niezwykle jasno ze ja potrzebuje pomocy w odseparowaniu moich emocji od jedzenia. Coz jedni radza sobie ze stresem alkoholem inni jedzeniem. Na nic nie zdadza sie moje maratony, moje wycieczki rowerowe jesli nie uporam sie z tym kompulsywnym jedzeniem.

 Jutro wiec pierwsza wizyta tutaj:

http://www.oa.org/

 Zobacznymy gdzie mnie ta kolejna droga zaprowadzi.

Inspiracja na jutro:



Be content with what you have; rejoice in the way things are.
When you realize there is nothing lacking, the whole world belongs to you.

--Lao Tzu from the Tao Te Ching.


 Badz zadowolony z tego co masz ; ciesz sie z tego co jest. Jesli zdasz sobioe sprawe ze tak naprawde niczego ci nie brak, caly swiat nalezy do ciebie.


411
Wdziecznosc:
  • za spokoj wewnetrzny ktory udalo mi sie dzis zachowac
  • za ciekawa korespondencje dzis w pracy
  • za zajecia z Claudia 
  • za dostepnosc zdrowego jedzenia - te moje 1500 kcal calkowicie mnie zadowolily dzisiaj  
 Skonczony projekt

  • ??
Nadpilowana bariera ( albo naderwany lancuch:)
  • moj lunch wprawdzie przy biurku, ale zjadlam go wolno nie pracujac




niedziela, 15 lipca 2012

fixed/growth mindset

Ostatnio gdzies przeczytalam artykul ze kazdy z nas albo ma tzw. "fixed mindset" - czyli przekonany jest o tym ze  kazdy z nas  rodzi sie z okreslona inteligencja, ktora w calym zyciu pozostaje ma tym samym poziomie, albo tez wierzy sie ze do wynikow dochodzi sie stopniowo, wierzy w swoj samorozwoj "growth mind". Dla ludzi z tzw.  "fixed mindset" wszelkie przeszkody, trudnosci, krytyka porazki sa katastrofa,unikaja ich jak ognia, gdyz oni calkowicie identyfikuja sie z ta krytyka.


Tutaj wiecej na ten temat:
http://michaelgr.com/2007/04/15/fixed-mindset-vs-growth-mindset-which-one-are-you/

Ludzie o tzw. "growth mind" traktuja krytyke wrecz jako pomoc, dziekujac za mozliwosc poprawy i wzrostu.

I tutaj dochodzimy do odpowiedzialnosci naszej nie tylko za swoj "growth mind" ale tez swoich bliznich. Amerykanie wycwiczyli do perfekcji konstruktywna krytyke. Na zebraniach w pracy mowi sie o jasnych stronach projektu, oraz o tych co wciaz nalezy poprawic. W ocenie rocznej mowi sie o doskonalych osiagnieciach ale tez zawsze wskazuje sie profesjonalne obszary wzrostu. Nie ma destruktywnej i negatywnej krytyki - ludzi zacheca sie do pracy nad soba.

Z radoscia stwierdzam ze doszlam do momentu gdy coraz czesciej moja samoocena nie zalezy od zewnetrznych pochwal/akceptacji. Coraz czesciej w sytuacjach stresowych, trudnych zastanawiam sie jaka w tym dla mnie jest lekcja, czego sie nauczylam. Coraz czesciej wrecz szukam sytuacji ktore mnie troche rozciagaja, stawiaja pewne wyzwanie przede mna. Coraz bardziej szukam konstruktywnej krytyki.

Lato znow obezwladnia swoim wilgotnym goracem. Mialam bardzo goracy okres ostatnio i w pracy i w domu. W domu wizyta Kuby i Eli z szesciomiesieczna Ewunia. Zadziwiajace jest jak 6-miesieczne dziecko potrafi calkowicie zawladnac czworka doroslych dzieci. Moze dlatego ze to jest wyjatkowe szesciomiesieczne dziecko, ktore spi cala noc, i wlasciwie tylko narzeka kiedy cos sie dzieje. W pracy przygotowania na dwie duze konferencje. To wszystko w tym samym czasie. Dziecko z rodzicami wyjechalo - dom nagle zrobil sie bardzo pusty.

Inpiracja na jutro:


Inner peace creates world peace.

You get world peace through inner peace. If you've got a world of people who have inner peace, then you have a peaceful world.

Dr, Wayne Dyer

Swiat pelen pokoju osiaga sie przez poj wewnetrzny. Jesli w Twoim swiecie jest duzo liudzi pelnych pokoju wewnetrznego to wtedy  mieszkasz w swiecie pelnym pokoju.

 Jakie proste . Jakie logiczne. A wiec jutro po urlopie bede pelna pokoju wewnetrznego.

411
Wdziecznosc:
  • za pielne kazanie dzisiaj rano. Kazanie o tym ze kazdy z nas powolany jest do przetanczenia swojego zycia, swoim jedynym unikalnym tancem, nawet jesliby by byl on nieudolny, troche niezgrabnu to jesli wyraza nasza prawdziwa radosc.
  • za wspaniala joge. Za Claudie Neuman, ktora dzis koncentrowala sie na tym jak strach, lek potrafi zalozyc ciemne klapki nie tylko na naszyc oczach ale tez na naszych sercach.
  • za mojego prywatnego koloryste, ktory przepieknie nalozyl mi farbe na wlosy dzisiaj ( a kolorysta jest osobistym mezem!) 
  • za moj nowy rower , ktory obiecuje wiele przygod w przyszlosci i moze mniej bolesne dojazdy do pracy
Skonczony projekt
  • ulozylam sobie jadlospis na caly tydzie korzystajac z tej strony. Okolo 1500kcal.
Nadpilowana bariera





wtorek, 26 czerwca 2012

jak to bylo? ktory to dzien?

Jak to bylo? Start Where You Are? Zacznij w miejscu w ktorym jestes.









"Ring the bells that still can ring

Forget your perfect offering

There is a crack in everything

That's how the light gets in".




Zdecydowanie w moj blog wkradlo sie pekniecie i szczelina niesystematycznosci.  Z przestrzeni forumowej przenioslam sie na jakis czas w grube zeszyty. Sam na sam ze soba.


Kiedy moj sym byl maly, mial tutaj tak zabawke, ktora nazywala sie Etch -A-Sketch. kazde dziecko amerykanskie ma ta zabawke. Nigdy specjalnie sie nie zastanawialam jak ona dziala - ale przy pomocy dwoch obracajacych sie galek mozna narysowac caly obrazek. Wygladala ta zabawka tak:



Aby ten obrazek usunac nalezalo ta zabawka  potrzasnac - obrazek znika. Zostaje pusta tabliczka. Tak mialam przez kilka ostatnich tygodni- czulam jak musialam potrasnac troszke tym moim myslowym Etch-A-Sketch , chwilami nawet calkiem  gwaltownie, aby uwolnic sie od pewnych ciazacych mi przekonan. Trzeba bylo zejsc do podziemi zeszytow w ktorych pisze sie niebieskim atramentem, ktory ja w koncu zmienilam na zielony. Ten niebieski w polaczeniu ze lzami zostawial male rzeki, Smutne. Zielony kleksy zamienialy sie w nadzieje.

 I w koncu to znalezisko:


“Hope is not about proving anything. It's about choosing to believe this one thing, that love is bigger than any grim, bleak shit anyone can throw at us.”
― Anne Lamott, Plan B: Further Thoughts on Faith 

Kiedy nie wiesz jak zareagowac wybierz  MILOSC - dobre i pozytywne slowo, lub cisze jesli takiego nijak znalezc nie mozna.  Nawet jesli wydawalaby Ci sie absolutnie niemozliwa.

W koncu przyniesie ona rezultaty.

 I tym wpisem wychodze z podziemi moich grubych zeszytow na swiatlo dzienne.














środa, 23 maja 2012

Dzien 145

 Jakis czas temu ktos powiedzial mi ze nasze pragnienia powinny byc naszym kompasem. Zgadzam sie z tym. Ale tylko wtedy jesli sa to pragnienia narodzone z ciszy, z prawdziwego kontaktu ze soba. Bo w moim zyciu te pragnienia predzej czy pozniej sie spelniaja. Dlatego jest tak wazne o to dbanie z samym soba. Medytacja, dlugie spacery, codzienna refleksja - to tak wazne, a czasem tak ciezko wygospodarowac na to czas.Czytam teraz malutka ksiazeczke Deepaka Chopry "The Seven Spiritual Laws of Success". zadziwiajace, bo tyle w tej ksiazeczce moich przemyslen - co swiadczy ze wiele prawd jest po prostu uniwersalnych. Koniecznosc praktykowania ciszy. Nawet w jezyku polskim brzmi to slicznie.

wtorek, 22 maja 2012

Dzien 143

Piekne zajecia z jogi wczoraj. Coraz wiecej w moim zyciu spojnosci, niezwyklych zbieglow okolicznosci, ktore zbiegami okolicznosci nie sa, ale po prostu moja droga, ktora wreszcie widze dzieki praktyce uwaznosci. Oto jeden z przykladow. lata temu kiedy moje demony i ego bardzo mna targaly, uswiadomilam sobie ze czego tak naprawde w swoim zyciu potrzebuje to tej ciszy w sobie, poczucia celowosci, i spkoju. I tak myslac o tym wrzycialam do Googla dwa slowa moving into stilness...

 To chyba byl cytat z jakiegos wiersza, ktory chcialam w calosci przeczytac....

Wyszukiwarka wyrzucila tytul : Yoga - The Spirit and Practice of Moving Into Stillness , Ericha Schiffmanna.
Kupilam ta ksiazke, bo zachecilo mnie wprowadzenie - ksiazke przeczytalam, i tak zaczela sie moja przygoda z joga. Ostatnio, przez przypadek trafilam do zajecia do nowej instruktorki, i natychmiast poczulam, ze trafilam na niesamowicie bratnia dusza. I zaczelam do niej regularnie chodzic. Zaczelysmy rozmawiac. Potem zerknelam na strone internetowa Claudii - ona byla wlasnie studentka Erich Schiffmanna w Kalifornii. Zbieg okolicznosci? Moze? Dla mnie droga, zamkniete kolo.


niedziela, 20 maja 2012

Dzien 141

Zapetlilam sie bardzo ostatnio - znow dlugie godziny w pracy. Ciekawy  projekt - wydalismy przesliczna ksiazke kucharska ale ja zgubilam swoja rutyne, rytm dnia - dlugie godziny przed komputerem w pracy, dlugie dojazdy - potem udaje jeszcze wcisnac mi sie zajecia jogi, czasem jakis bieg, ale zdecydowanie wypadlam z mojego rytmu i rutyny uwaznosci. A moze te kilka lat stresu w pracy zaowocowala tym zmeczeniem, zniecheceniem teraz kiedy wszystko nagle wyciszylo sie.  Teraz sobie dopiero zdaje sprawe, jak trudno mi sie pracoalo w zespole, w ktorym jeden z pracownikow byl tak bardzo trudny, ile energii emocjonalnej szlo w te osobiste dramaty.


Patrzac w tyl - tak bardzo dobrze robily mi te poranki, kiedy spedzilam trzydzisci minut rano pioszac tutaj regularnie te refleksje. Ta energia tych mysli towarzyszyla mi potem przez caly dzien. Sprobuje czegos nowego - spakuje swoj treningowy stroj w torbe i sprobuje biegac w ciagu dnia. Mamy w pracy prysznice, miejsce do przebrania sie. Bedzie to wymagalo dyscypliny, dobrego planowania ale moze mi to dramatycznie poprawic popludniowa prace.

Wczoraj bylismy w Amerykanskim Instytucie Filmowym na swietnym filmie pt  The Best Exotic Maragold Hotel. uroczy film o brytyjskich emerytach, ktorzy decyduja na zamieszkanie w hotelu w Indiach, ktory jest reklamowany jako swiezo wyremontowany , pelen atrakcji kurort. Rzeczywistosc okazuje sie calkiem inna - starsi Brytyjczycy musza odnalesc sie w tej nowej rzeczywistosci, i faktycznie po poczatkowych trudnosciach, okazuje sie ze zaczynaja zyc pelna piersia - w kraju tak kompletnie innym od ich ojczyzny. Musza sobie poradzic ze swoimi uprzedzeniami, demonami - i znalezc w sobie sile do kompletnie nowego zycia. Uroczy, dowcipny i inteligentny film.Judy Dench mimo swoich 77 lata odegrala kolejna swietna role.

Ben skonczyl pierwszy rok studiow - przeszedl przez niego jak burza. tak sie ciesze ze jest zadowolony, i bardzo lubi to co robi. Jeszce pare tygodni w domu i wyrusza na zasluzone wakacje do Europy. A my w przyszlym roku jedziemy do Kuby do Cincinnati - po raz pierwszy zobaczymy ich malenka coreczke. Juz nie moge sie doczekac! 

piątek, 4 maja 2012

Dzien 135

Nadszedl czas abym przyjrzala sie glebiej moim przyjazniom. Czy ja jestem dobra przyjaciolka? Czy przyjaznie ktore mam sluza mi tak jak powinny?

Zestaw pytan:

  • Ktore przyjaznie nie do konca wspieraja moj wzrost? Czy zaprzyjazniona osoba dba o mnie w tym samym stopniu co ja o nia? Czy ja dbam o zaprzyjazniona osoba w tym samym stopniu co dbam o siebie?
  • Czy we wszystkich moich przyjazniach czuje sie bezpiecznie i jestem akceptowana bezwarunkowo? 
  • Czy moi przyjaciele wspieraja mnie i ciesza sie z moich sukcesow? 
  • Czy moze moi przyjaciele sa zazdrosni, gdy cos dobrego wydarzy sie w moim zyciu?
  • Czy zadaja pytania, interesuja sie moim zyciem, czy przyjazn sluzy im tylko do opowiadaia o sobie?
  • Czy sa krytyczni w stosunku do mnie? Czy poprawiaja swoje poczucie wartosci porownujac sie ze mna, wchodzac ze mna w wyscigi?
  • Czy uwazaja ze musze sie zmienic?
 To zadanie na dzis.

czwartek, 3 maja 2012

Dzien 134 (czwartek)

How people treat you is their karma; how you react is yours. ”
  Dr. Wayne Dyer

Wczoraj zachowalam wzgledny spokoj oceanu - ale nie ma nic zlego co by na dobre nie wyszlo. Pietnascie miesiecy temu obrazilam caly nasz dzial stron internetowych, proszac o pozwolenie na zatrudnienie zewnetrznej firmy do realizacji jednej ze stron internetowych. To byla wielka obraza majestatu. Wielka. Kilka spotkan, zimne ramiona ( jak to mowia Amerykanie - cold shoulders). Obietnice wspanialego  portalu. Mamy maj - kilkadziesiat stron czekajacych na swoje miejsce na internecie, a strony nie ma. Ale nauczylam sie cierpliwosci i dyplomacji - nie ja bede toczyc walke teraz, bedzie to sprawa na wyzszym szczeblu. Troche mi sie fale spokoju burzyly, jak czulam ze moj cenny czas jest bezlitosnie marnowany podczas spotkania podazajacego donikad, ale jak mawia moja instruktorka jogi, ten wlasnie czas kiedy wydaje nam sie ze jest calkowicie zmarnowany ( kolejka, czerwone swiatlo, bezproduktywne spotkanie.) jest absolutnie bezcenny dla nas.  Wtedy wlasnie mozna wlaczyc swoja uwaznosc i ciekawosc, i dac szanse temu pozornie bezsensownemu momentowi stac sie naszym nauczycielem. I kiedy sie zaprzyjaznilam z tym nieciekawym momentem, wrocilam do swojego oddechu - zorientowalam sie ze ja przeciez moge wplynac na ten projekt od tylu. Zatrudnic dla siebie konsultanta, ktorzy zaproponuja jak powinna wygladac ta strona.....Ha, potega ciszy zapracowala. Ten projekt bedzie testem mojej ciszy....Myslac o tej calej sytuacji, jak latwo byloby rozognic to wszystko i starac sie udowodnic swoja racje tutaj. Wdac sie. Ale kosztowaloby to mnie tyle cennej energii, ktora zainwestowana bylaby w obronie swojego ego.

Dzisiaj dlugi bieg.

Nieustanna wdziecznosc za tych dwoch najblizszych mezczyzn w moim zyciu. Meza i syna. Ben robi sie taki podobny do swojego ojca. Stali sie ostatnio nierozlaczni.

Znow trudny dzien w pracy - intencja na dzisiaj jest skupienie i precyzja.





środa, 2 maja 2012

Dzien 133 (Sroda)

 Moja szefowa w pracy jest dla mnie czesto inpiracja. Mlodsza ode mnie, niezwykle elegancka, biega maratony, a przede wszystkim zawsze spokojna i zorganizowana. Reprezentuje soba wszystko, co chcialabym widziec u siebie. Nie zawsze jednak byla dla mnie inspiracja. Bylo okres ze wydawalo mi sie ze jej nie lubie. W mojej pracy, gdzie prawie wszyscy sa zaprzyjaznieni, ona trzymala dystans. Bez wzgledu co sie dzialo wokol nas, ona byla spokojna i zrownowazona. Wszystko miala zaplanowane, nic nie dzialo sie na ostatnia chwile. Na odpowiedz od niej czekalam czasem kilka dni w sprawie, ktora wydawal mi sie nie cierpiaca zwloki. Niegdy nie zaoferowala mi swojej pomocy - bylam kompletnie nowa w tym programie,  po raz pierwszy na stanowisku kierowniczym ( ona tez) i musialam sama utrzymac sie bardzo buzliwych falach. Prawdziwa szkola zycia. Twarda.

Teraz po czterech latach wspolnej pracy wywiazala sie miedzy nami gleboka nic ufnosci. Z odleglosci wspieramy sie nawzajem. Ja informuja o wszystkim, o czym ona powinna wiedziec, ona praktycznie do niczego mi sie nie wtraca. Wchodzac do jej pokoju czuje sie w nim atmosfere spokoju. Czesto pracuje za zamknietymi drzwiami. U mnie ten wewnetrzny spokoj musi byc swiadomie narzucony. Lubie swoj spontaniczny, serdeczny i nieco impulsywny charakter. Jest moj. Ale nie lubie kiedy sila napedowa dla mnie jest "zdazenie ze wszystkim za wszelka cene", lek i niepokoj. Dni jak ten dzisiaj, kiedy wracam do pracy po urlopie czesto moga wlasnie przeksztalcic sie w taka lawine stresu. Dlatego intencja na dzisiaj jest spokoj wewnetrzny. Cisza w sobie. Bede glebia oceanu, cisza wewnetrzna, mimo burzy na zewnatrz. Wiem, doswiadczylam tego juz tyle razy, ze jesli zachowam w sobie ta cisze, wszystko na zewnatrz takze zaczyna sie uciszac. Moj spokoj wewnetrzny uspakaja innych. Stres, lek, niepokoj wkrada sie do mojego wnetrza wtedy, kiedy zaczynam opuszczac moje tutaj i teraz - mysl ucieka do przyszlosci, czesto nieokreslonej, ale z konsekwencjami nie-skonczonego projektu, lub zawalonego terminu. Ile razy mi sie to zdarzylo? Zero. Zazwyczaj doskonale radzimy sobie z ta obecna chwila, trudniej jednak zmierzyc sie z nieokreslona przyszloscia w naszych myslach.

Be the peace and harmony you desire. You cannot get it from anything or anyone else.
Dr. Wayne Dyer.










NOWY ROK 2021 - czego dowiedzialam sie w roku 2020?

  Ze mojemu , prawie 30 -letniemu malzenstwu potrzeba bylo tego czasu spedzonego w domu, ktory wzmocnil nasza przyjazn. I ze zaloba bardzo b...