Piekne zajecia z jogi wczoraj. Coraz wiecej w moim zyciu spojnosci, niezwyklych zbieglow okolicznosci, ktore zbiegami okolicznosci nie sa, ale po prostu moja droga, ktora wreszcie widze dzieki praktyce uwaznosci. Oto jeden z przykladow. lata temu kiedy moje demony i ego bardzo mna targaly, uswiadomilam sobie ze czego tak naprawde w swoim zyciu potrzebuje to tej ciszy w sobie, poczucia celowosci, i spkoju. I tak myslac o tym wrzycialam do Googla dwa slowa moving into stilness...
To chyba byl cytat z jakiegos wiersza, ktory chcialam w calosci przeczytac....
Wyszukiwarka wyrzucila tytul : Yoga - The Spirit and Practice of Moving Into Stillness , Ericha Schiffmanna.
Kupilam ta ksiazke, bo zachecilo mnie wprowadzenie - ksiazke przeczytalam, i tak zaczela sie moja przygoda z joga. Ostatnio, przez przypadek trafilam do zajecia do nowej instruktorki, i natychmiast poczulam, ze trafilam na niesamowicie bratnia dusza. I zaczelam do niej regularnie chodzic. Zaczelysmy rozmawiac. Potem zerknelam na strone internetowa Claudii - ona byla wlasnie studentka Erich Schiffmanna w Kalifornii. Zbieg okolicznosci? Moze? Dla mnie droga, zamkniete kolo.
wtorek, 22 maja 2012
niedziela, 20 maja 2012
Dzien 141
Zapetlilam sie bardzo ostatnio - znow dlugie godziny w pracy. Ciekawy projekt - wydalismy przesliczna ksiazke kucharska ale ja zgubilam swoja rutyne, rytm dnia - dlugie godziny przed komputerem w pracy, dlugie dojazdy - potem udaje jeszcze wcisnac mi sie zajecia jogi, czasem jakis bieg, ale zdecydowanie wypadlam z mojego rytmu i rutyny uwaznosci. A moze te kilka lat stresu w pracy zaowocowala tym zmeczeniem, zniecheceniem teraz kiedy wszystko nagle wyciszylo sie. Teraz sobie dopiero zdaje sprawe, jak trudno mi sie pracoalo w zespole, w ktorym jeden z pracownikow byl tak bardzo trudny, ile energii emocjonalnej szlo w te osobiste dramaty.
Patrzac w tyl - tak bardzo dobrze robily mi te poranki, kiedy spedzilam trzydzisci minut rano pioszac tutaj regularnie te refleksje. Ta energia tych mysli towarzyszyla mi potem przez caly dzien. Sprobuje czegos nowego - spakuje swoj treningowy stroj w torbe i sprobuje biegac w ciagu dnia. Mamy w pracy prysznice, miejsce do przebrania sie. Bedzie to wymagalo dyscypliny, dobrego planowania ale moze mi to dramatycznie poprawic popludniowa prace.
Wczoraj bylismy w Amerykanskim Instytucie Filmowym na swietnym filmie pt The Best Exotic Maragold Hotel. uroczy film o brytyjskich emerytach, ktorzy decyduja na zamieszkanie w hotelu w Indiach, ktory jest reklamowany jako swiezo wyremontowany , pelen atrakcji kurort. Rzeczywistosc okazuje sie calkiem inna - starsi Brytyjczycy musza odnalesc sie w tej nowej rzeczywistosci, i faktycznie po poczatkowych trudnosciach, okazuje sie ze zaczynaja zyc pelna piersia - w kraju tak kompletnie innym od ich ojczyzny. Musza sobie poradzic ze swoimi uprzedzeniami, demonami - i znalezc w sobie sile do kompletnie nowego zycia. Uroczy, dowcipny i inteligentny film.Judy Dench mimo swoich 77 lata odegrala kolejna swietna role.
Ben skonczyl pierwszy rok studiow - przeszedl przez niego jak burza. tak sie ciesze ze jest zadowolony, i bardzo lubi to co robi. Jeszce pare tygodni w domu i wyrusza na zasluzone wakacje do Europy. A my w przyszlym roku jedziemy do Kuby do Cincinnati - po raz pierwszy zobaczymy ich malenka coreczke. Juz nie moge sie doczekac!
Patrzac w tyl - tak bardzo dobrze robily mi te poranki, kiedy spedzilam trzydzisci minut rano pioszac tutaj regularnie te refleksje. Ta energia tych mysli towarzyszyla mi potem przez caly dzien. Sprobuje czegos nowego - spakuje swoj treningowy stroj w torbe i sprobuje biegac w ciagu dnia. Mamy w pracy prysznice, miejsce do przebrania sie. Bedzie to wymagalo dyscypliny, dobrego planowania ale moze mi to dramatycznie poprawic popludniowa prace.
Wczoraj bylismy w Amerykanskim Instytucie Filmowym na swietnym filmie pt The Best Exotic Maragold Hotel. uroczy film o brytyjskich emerytach, ktorzy decyduja na zamieszkanie w hotelu w Indiach, ktory jest reklamowany jako swiezo wyremontowany , pelen atrakcji kurort. Rzeczywistosc okazuje sie calkiem inna - starsi Brytyjczycy musza odnalesc sie w tej nowej rzeczywistosci, i faktycznie po poczatkowych trudnosciach, okazuje sie ze zaczynaja zyc pelna piersia - w kraju tak kompletnie innym od ich ojczyzny. Musza sobie poradzic ze swoimi uprzedzeniami, demonami - i znalezc w sobie sile do kompletnie nowego zycia. Uroczy, dowcipny i inteligentny film.Judy Dench mimo swoich 77 lata odegrala kolejna swietna role.
Ben skonczyl pierwszy rok studiow - przeszedl przez niego jak burza. tak sie ciesze ze jest zadowolony, i bardzo lubi to co robi. Jeszce pare tygodni w domu i wyrusza na zasluzone wakacje do Europy. A my w przyszlym roku jedziemy do Kuby do Cincinnati - po raz pierwszy zobaczymy ich malenka coreczke. Juz nie moge sie doczekac!
piątek, 4 maja 2012
Dzien 135
Nadszedl czas abym przyjrzala sie glebiej moim przyjazniom. Czy ja jestem dobra przyjaciolka? Czy przyjaznie ktore mam sluza mi tak jak powinny?
Zestaw pytan:
Zestaw pytan:
- Ktore przyjaznie nie do konca wspieraja moj wzrost? Czy zaprzyjazniona osoba dba o mnie w tym samym stopniu co ja o nia? Czy ja dbam o zaprzyjazniona osoba w tym samym stopniu co dbam o siebie?
- Czy we wszystkich moich przyjazniach czuje sie bezpiecznie i jestem akceptowana bezwarunkowo?
- Czy moi przyjaciele wspieraja mnie i ciesza sie z moich sukcesow?
- Czy moze moi przyjaciele sa zazdrosni, gdy cos dobrego wydarzy sie w moim zyciu?
- Czy zadaja pytania, interesuja sie moim zyciem, czy przyjazn sluzy im tylko do opowiadaia o sobie?
- Czy sa krytyczni w stosunku do mnie? Czy poprawiaja swoje poczucie wartosci porownujac sie ze mna, wchodzac ze mna w wyscigi?
- Czy uwazaja ze musze sie zmienic?
czwartek, 3 maja 2012
Dzien 134 (czwartek)
How people treat you is their karma; how you react is yours. ”
Dr. Wayne Dyer
Wczoraj zachowalam wzgledny spokoj oceanu - ale nie ma nic zlego co by na dobre nie wyszlo. Pietnascie miesiecy temu obrazilam caly nasz dzial stron internetowych, proszac o pozwolenie na zatrudnienie zewnetrznej firmy do realizacji jednej ze stron internetowych. To byla wielka obraza majestatu. Wielka. Kilka spotkan, zimne ramiona ( jak to mowia Amerykanie - cold shoulders). Obietnice wspanialego portalu. Mamy maj - kilkadziesiat stron czekajacych na swoje miejsce na internecie, a strony nie ma. Ale nauczylam sie cierpliwosci i dyplomacji - nie ja bede toczyc walke teraz, bedzie to sprawa na wyzszym szczeblu. Troche mi sie fale spokoju burzyly, jak czulam ze moj cenny czas jest bezlitosnie marnowany podczas spotkania podazajacego donikad, ale jak mawia moja instruktorka jogi, ten wlasnie czas kiedy wydaje nam sie ze jest calkowicie zmarnowany ( kolejka, czerwone swiatlo, bezproduktywne spotkanie.) jest absolutnie bezcenny dla nas. Wtedy wlasnie mozna wlaczyc swoja uwaznosc i ciekawosc, i dac szanse temu pozornie bezsensownemu momentowi stac sie naszym nauczycielem. I kiedy sie zaprzyjaznilam z tym nieciekawym momentem, wrocilam do swojego oddechu - zorientowalam sie ze ja przeciez moge wplynac na ten projekt od tylu. Zatrudnic dla siebie konsultanta, ktorzy zaproponuja jak powinna wygladac ta strona.....Ha, potega ciszy zapracowala. Ten projekt bedzie testem mojej ciszy....Myslac o tej calej sytuacji, jak latwo byloby rozognic to wszystko i starac sie udowodnic swoja racje tutaj. Wdac sie. Ale kosztowaloby to mnie tyle cennej energii, ktora zainwestowana bylaby w obronie swojego ego.
Dzisiaj dlugi bieg.
Nieustanna wdziecznosc za tych dwoch najblizszych mezczyzn w moim zyciu. Meza i syna. Ben robi sie taki podobny do swojego ojca. Stali sie ostatnio nierozlaczni.
Znow trudny dzien w pracy - intencja na dzisiaj jest skupienie i precyzja.
Dr. Wayne Dyer
Wczoraj zachowalam wzgledny spokoj oceanu - ale nie ma nic zlego co by na dobre nie wyszlo. Pietnascie miesiecy temu obrazilam caly nasz dzial stron internetowych, proszac o pozwolenie na zatrudnienie zewnetrznej firmy do realizacji jednej ze stron internetowych. To byla wielka obraza majestatu. Wielka. Kilka spotkan, zimne ramiona ( jak to mowia Amerykanie - cold shoulders). Obietnice wspanialego portalu. Mamy maj - kilkadziesiat stron czekajacych na swoje miejsce na internecie, a strony nie ma. Ale nauczylam sie cierpliwosci i dyplomacji - nie ja bede toczyc walke teraz, bedzie to sprawa na wyzszym szczeblu. Troche mi sie fale spokoju burzyly, jak czulam ze moj cenny czas jest bezlitosnie marnowany podczas spotkania podazajacego donikad, ale jak mawia moja instruktorka jogi, ten wlasnie czas kiedy wydaje nam sie ze jest calkowicie zmarnowany ( kolejka, czerwone swiatlo, bezproduktywne spotkanie.) jest absolutnie bezcenny dla nas. Wtedy wlasnie mozna wlaczyc swoja uwaznosc i ciekawosc, i dac szanse temu pozornie bezsensownemu momentowi stac sie naszym nauczycielem. I kiedy sie zaprzyjaznilam z tym nieciekawym momentem, wrocilam do swojego oddechu - zorientowalam sie ze ja przeciez moge wplynac na ten projekt od tylu. Zatrudnic dla siebie konsultanta, ktorzy zaproponuja jak powinna wygladac ta strona.....Ha, potega ciszy zapracowala. Ten projekt bedzie testem mojej ciszy....Myslac o tej calej sytuacji, jak latwo byloby rozognic to wszystko i starac sie udowodnic swoja racje tutaj. Wdac sie. Ale kosztowaloby to mnie tyle cennej energii, ktora zainwestowana bylaby w obronie swojego ego.
Dzisiaj dlugi bieg.
Nieustanna wdziecznosc za tych dwoch najblizszych mezczyzn w moim zyciu. Meza i syna. Ben robi sie taki podobny do swojego ojca. Stali sie ostatnio nierozlaczni.
Znow trudny dzien w pracy - intencja na dzisiaj jest skupienie i precyzja.
środa, 2 maja 2012
Dzien 133 (Sroda)
Moja szefowa w pracy jest dla mnie czesto inpiracja. Mlodsza ode mnie, niezwykle elegancka, biega maratony, a przede wszystkim zawsze spokojna i zorganizowana. Reprezentuje soba wszystko, co chcialabym widziec u siebie. Nie zawsze jednak byla dla mnie inspiracja. Bylo okres ze wydawalo mi sie ze jej nie lubie. W mojej pracy, gdzie prawie wszyscy sa zaprzyjaznieni, ona trzymala dystans. Bez wzgledu co sie dzialo wokol nas, ona byla spokojna i zrownowazona. Wszystko miala zaplanowane, nic nie dzialo sie na ostatnia chwile. Na odpowiedz od niej czekalam czasem kilka dni w sprawie, ktora wydawal mi sie nie cierpiaca zwloki. Niegdy nie zaoferowala mi swojej pomocy - bylam kompletnie nowa w tym programie, po raz pierwszy na stanowisku kierowniczym ( ona tez) i musialam sama utrzymac sie bardzo buzliwych falach. Prawdziwa szkola zycia. Twarda.
Teraz po czterech latach wspolnej pracy wywiazala sie miedzy nami gleboka nic ufnosci. Z odleglosci wspieramy sie nawzajem. Ja informuja o wszystkim, o czym ona powinna wiedziec, ona praktycznie do niczego mi sie nie wtraca. Wchodzac do jej pokoju czuje sie w nim atmosfere spokoju. Czesto pracuje za zamknietymi drzwiami. U mnie ten wewnetrzny spokoj musi byc swiadomie narzucony. Lubie swoj spontaniczny, serdeczny i nieco impulsywny charakter. Jest moj. Ale nie lubie kiedy sila napedowa dla mnie jest "zdazenie ze wszystkim za wszelka cene", lek i niepokoj. Dni jak ten dzisiaj, kiedy wracam do pracy po urlopie czesto moga wlasnie przeksztalcic sie w taka lawine stresu. Dlatego intencja na dzisiaj jest spokoj wewnetrzny. Cisza w sobie. Bede glebia oceanu, cisza wewnetrzna, mimo burzy na zewnatrz. Wiem, doswiadczylam tego juz tyle razy, ze jesli zachowam w sobie ta cisze, wszystko na zewnatrz takze zaczyna sie uciszac. Moj spokoj wewnetrzny uspakaja innych. Stres, lek, niepokoj wkrada sie do mojego wnetrza wtedy, kiedy zaczynam opuszczac moje tutaj i teraz - mysl ucieka do przyszlosci, czesto nieokreslonej, ale z konsekwencjami nie-skonczonego projektu, lub zawalonego terminu. Ile razy mi sie to zdarzylo? Zero. Zazwyczaj doskonale radzimy sobie z ta obecna chwila, trudniej jednak zmierzyc sie z nieokreslona przyszloscia w naszych myslach.
Be the peace and harmony you desire. You cannot get it from anything or anyone else.
Dr. Wayne Dyer.
Teraz po czterech latach wspolnej pracy wywiazala sie miedzy nami gleboka nic ufnosci. Z odleglosci wspieramy sie nawzajem. Ja informuja o wszystkim, o czym ona powinna wiedziec, ona praktycznie do niczego mi sie nie wtraca. Wchodzac do jej pokoju czuje sie w nim atmosfere spokoju. Czesto pracuje za zamknietymi drzwiami. U mnie ten wewnetrzny spokoj musi byc swiadomie narzucony. Lubie swoj spontaniczny, serdeczny i nieco impulsywny charakter. Jest moj. Ale nie lubie kiedy sila napedowa dla mnie jest "zdazenie ze wszystkim za wszelka cene", lek i niepokoj. Dni jak ten dzisiaj, kiedy wracam do pracy po urlopie czesto moga wlasnie przeksztalcic sie w taka lawine stresu. Dlatego intencja na dzisiaj jest spokoj wewnetrzny. Cisza w sobie. Bede glebia oceanu, cisza wewnetrzna, mimo burzy na zewnatrz. Wiem, doswiadczylam tego juz tyle razy, ze jesli zachowam w sobie ta cisze, wszystko na zewnatrz takze zaczyna sie uciszac. Moj spokoj wewnetrzny uspakaja innych. Stres, lek, niepokoj wkrada sie do mojego wnetrza wtedy, kiedy zaczynam opuszczac moje tutaj i teraz - mysl ucieka do przyszlosci, czesto nieokreslonej, ale z konsekwencjami nie-skonczonego projektu, lub zawalonego terminu. Ile razy mi sie to zdarzylo? Zero. Zazwyczaj doskonale radzimy sobie z ta obecna chwila, trudniej jednak zmierzyc sie z nieokreslona przyszloscia w naszych myslach.
Be the peace and harmony you desire. You cannot get it from anything or anyone else.
Dr. Wayne Dyer.
wtorek, 1 maja 2012
Dzien 132
Nie wiem gdzie uciekl mi caly kwiecien. Byl to miesiac terminow w pracy i bardzo dlugich godzin przy komputerze w pracy i absolutnej niecheci do otwierania komputera w domu, stad przerwy na tym blogu. Efektem tego wysilku bedzie przesliczna chemiczna ksiazka kucharska, cudownie ilustrowana przez zaprzyjazniona pare grafikow. Projekt, ktory mial byc mala broszurka, rozrosl sie do 100 stron, i miesiaca bardzo intensywnej pracy. Mam dobre przeczucia co do tej ksiazeczki - jest po prostu sliczna, i caly ten projekt mimo swojej intensywnosci mial taka dobra karme! Jestem wdzieczna za caly zespol ktory tak intensywnie i z oddaniem pracowal nad ta ksiazka, ktora jak sie bedzie sprzedawala dobrze to zasili szkolne kluby chemiczne - program z ktorego korzysta tak wielu nauczycieli tutaj.
Kwiecien minal nam tez pod haslem prac ogrodowych, oraz poczatku mojej alergicznej reakcji na waszngtonskie pylki kwiatowe. Waszyngton jest jednym z najbardziej zapylonych miast w USA - to piekne zielone miasto kwitnacych azalii ale niestety za to piekno placi sie cene - zalzawione oczy, spuchniete gardlo, zatkane uszy. Podobno nawet ci ktorzy nie miaja alergii, wczesniej czy pozniej zaczynaja sie uczulac na te pylki. Mnie dopadlo to pozniej - po 22 latach.
Kwiecien byl slabym miesiacem dbalosci o siebie - ale
_______________________________
Moj krotki urlop dobiega konca.Przede wszystkim wyspalam sie. Mialm dwa dlugie biegi - nie jest to kondyncja jaka mialam w marcu, ale idzie ku lepszemu. Zastanawiam sie gdzie zaczela sie moja spirala nieregularnosci w kwietni, i doszokuje sie ze byly to dlugie godziny przed komputerem w pracy ktore spowodowaly wiele bezsenych nocy, no i fizyczne zmeczenie. Bedac zmeczona nie mialam sily sie ruszac, nie ruszajac sie slabo spalam.
A wiec cel na maj:
Dr. Wayne Dyer
Kwiecien minal nam tez pod haslem prac ogrodowych, oraz poczatku mojej alergicznej reakcji na waszngtonskie pylki kwiatowe. Waszyngton jest jednym z najbardziej zapylonych miast w USA - to piekne zielone miasto kwitnacych azalii ale niestety za to piekno placi sie cene - zalzawione oczy, spuchniete gardlo, zatkane uszy. Podobno nawet ci ktorzy nie miaja alergii, wczesniej czy pozniej zaczynaja sie uczulac na te pylki. Mnie dopadlo to pozniej - po 22 latach.
Kwiecien byl slabym miesiacem dbalosci o siebie - ale
- juz od dwoch tygodni nie jem cukru. Pierwsze dni byly okrutne. Mysle ze te " slodki zab" to sprawa genetyczna. Moj sp tata tez walczyl przez lata z tym nalogiem.
- wrocilam do treningow biegowych i zapisalam sie na oficjalny 5K ( dzieki kolezance, ktora tez bedzie w nim uczestniczyc - dzieki wielkie!)
- w miare regularnie uczestniczylam w jodze
- klub ksiazkowy zalozony w styczniu kontynuuje swoje spotkania
_______________________________
Moj krotki urlop dobiega konca.Przede wszystkim wyspalam sie. Mialm dwa dlugie biegi - nie jest to kondyncja jaka mialam w marcu, ale idzie ku lepszemu. Zastanawiam sie gdzie zaczela sie moja spirala nieregularnosci w kwietni, i doszokuje sie ze byly to dlugie godziny przed komputerem w pracy ktore spowodowaly wiele bezsenych nocy, no i fizyczne zmeczenie. Bedac zmeczona nie mialam sily sie ruszac, nie ruszajac sie slabo spalam.
A wiec cel na maj:
- codziennie godzina ruchu
- powrot do uwaznosci
- conajmnie 8 godzin snu
Find Your Purpose
If you want to find your true purpose in life, know this for certain: Your purpose will only be found in service to others, and in being connected to something far greater than your body/mind/ego.Dr. Wayne Dyer
środa, 25 kwietnia 2012
Dzien 126
Kiedys juz pisalam tutaj o mojej kolezance Krystal, ktora walczy z rakiem. W moim wieku, ma corke o rok mlodsza od mojego Bena , ktora w przyszlym roku zaczyna swoje studia. Kilka razy wczesniej rozmawialam z Krystal na temat umierania - wszystko zaczelo sie od tego jak w pewnym momencie zwierzyla mi sie ze meczy ja moja pozytywne i optymistyczne nastawienie do wszystkiego, ze nie chce juz udawac ze ona nie jest smiertelnie chora. Ze to bycie silna i pozytyuwna wymaga zbyt duzo energii od niej. Bylo mi przykro, ale odwazylam sie ja powiedziec ze ja nie umie z nia rozmawiac, bo boje sie zeby nize zrobic jej przykrosci. No i wtedy zaczelysmy rozmawiac o naszej smiertelnosci, o umieraniu, o tym co moze pomoc drugiemu czlowiekowi. Stan Krystal nagle sie gwaltownie pogorszyl, dostala zapalenia pluc. Bylysmy z kolezanka odwiedzic ja w szpitalu. nie wiem dlaczego, ale mam takie glebokie przeczucie ze Krystal doczeka sie jeszcze konca roku szkolnego. Ona sama w to nie wierzy, nie wierzy ze wyjdzie z tego szpitala. Jest bardzo pogodzona i spokojna.
Mieszkajac jeszce w Polsce spedzilam duzo czasu w szpitalach odwiedzajac starszych czlonkow mojej rodziny. Pamietam swoje przerazenie z tamtego okresu, pamietam bunt, bezsilnosc. W polskich szpitalach roznosil sie zawsze ten przerazliwy zapach choroby...jak ja nie lubilam tych wizyt. wtedy wydawalo mi sie ze sama jestem niesmertelna - tak czuje czlowiek majac lat 20. Bogu dziekowac ze Krystal ma dobre ubezpieczenie i doskonala opieke. Wielu przyjaciol wokol siebie...Gleboka wiare. Krystal jest Swiadkiem Jehowy i jej wiara nie pozwala na transfuzje krwi. Krystal ma raka krwi. Nie wiem, nie pytalam jej czy transfuzja krwi przedluzylaby jej zycie...Nie mam pojecia. Gdybym nie znala Krystal, a uslyszala o takiej sytuacjai - powiedzialabym bezsens. Znajac Krystal, widzac jakim dobrym i szlachetnym jest czlowiekiem, gleboko szanuje jej decyzje.Wszyscy w pracy placza rozmawiajac o Krystal. Jej dobroc, lagodnosc, cieplo dotknelo nas wszystkich gleboko.
Mieszkajac jeszce w Polsce spedzilam duzo czasu w szpitalach odwiedzajac starszych czlonkow mojej rodziny. Pamietam swoje przerazenie z tamtego okresu, pamietam bunt, bezsilnosc. W polskich szpitalach roznosil sie zawsze ten przerazliwy zapach choroby...jak ja nie lubilam tych wizyt. wtedy wydawalo mi sie ze sama jestem niesmertelna - tak czuje czlowiek majac lat 20. Bogu dziekowac ze Krystal ma dobre ubezpieczenie i doskonala opieke. Wielu przyjaciol wokol siebie...Gleboka wiare. Krystal jest Swiadkiem Jehowy i jej wiara nie pozwala na transfuzje krwi. Krystal ma raka krwi. Nie wiem, nie pytalam jej czy transfuzja krwi przedluzylaby jej zycie...Nie mam pojecia. Gdybym nie znala Krystal, a uslyszala o takiej sytuacjai - powiedzialabym bezsens. Znajac Krystal, widzac jakim dobrym i szlachetnym jest czlowiekiem, gleboko szanuje jej decyzje.Wszyscy w pracy placza rozmawiajac o Krystal. Jej dobroc, lagodnosc, cieplo dotknelo nas wszystkich gleboko.
niedziela, 22 kwietnia 2012
Dzien 123 (Earth Day - Dzien Ziemi)
Przerwa w blogowaniu miala swoje zrodlo w tym ze zorientowalam sie ze blog ten stal sie dla mnie bardzo subtelna forma samoagresji. Kiedy mialam dobry dzien, odkreslilam wszystko na mojej liscie do zrobienia, kiedy wszystko szlo wedlug zaplanowanego planu - to wtedy bylam ta lepsza soba, to osoba blizej tej doskonalosci. Kiedy mialam gorszy dzien, kiedy czulam dyskomfort - uciekalam w te pedy od tej sytuacji, od tej chwili - dorabiajac do tego jakas historie. Czasem to byla historia majaca korzenie w mojej przeszlosci. Czasem byla to emigracyjna historia. Czasem malzenska.
Kiedy zorientowalam sie co sie dzieje , postanowilam spedzic troche czasu sama ze soba aby przyjrzec sie sobie, dokladnie takiej jaka jestem. Nie tej doskonalej jaka chcialabym byc. Pod koniec kazdego dnia spedzic troche czasu ze soba i zobaczyc te wszystkie "ziemskie" tony mojej osobowosci. To co czesto krytykuje u innych. To do czego dorabiam dluga historie. Zobaczyc je i zaprzyjaznic. Pobyc w tym miejscu, nie probujac uciekac, nie szarpiac sie - po prostu byc ze soba taka jaka jestem. To troche tak jak bycie w ciemnym pokoju. Ja troche boje sie ciemnosci, a juz ciemny i zamkniety pokoj napawa mnie lekka panika. Moja natychmiastowa reakcja jest ucieczka, poszukiwanie drzwi wyjsciowych - natychmiast dorabiam sobie historie co kryje sie w tym pokoju , co moze mi sie stac. Czasem atakuje na oslep, aby tylko uniknac tego dyskomfortu ciemnosci, leku i bolu. Wystarczy jednak wyciszyc sie, uspokoic sie, przeczekac i nagle dzien, swiatlo - okazuje sie ze w tych ciemnosciach krylo sie tyle ciekawych rzeczy.Tyle kolorow. Tyle ksztaltow. Wtedy rodzi wlasnie sie wspolczucie, tolerancja, zrozumienie - dla siebie, a potem dla innych.
Wracam na ten blog nieco bardziej zaprzyjazniona ze soba, i zdecydowanie mniej doskonalsza. Wracam z bardziej otwartym sercem na siebie, ktore niewatpliwie przetlumaczy sie na bardziej otwarte serce dla innych. Wracam dojrzalsza. Ten swoj ciemny pokoj swojej duszy mam nieco rozjasniony, rozpoznany i bardziej zaprzyjazniony.
"Compassion isn't some kind of self-improvement project or ideal that we're trying to live up to. Having compassion starts and ends with having compassion for all those unwanted parts of ourselves, all those imperfections that we don't even want to look at." Pema Chodron
Czuje sie bardziej radosna i gotowa aby ten blog stal sie bardziej ziemski.
Kiedy zorientowalam sie co sie dzieje , postanowilam spedzic troche czasu sama ze soba aby przyjrzec sie sobie, dokladnie takiej jaka jestem. Nie tej doskonalej jaka chcialabym byc. Pod koniec kazdego dnia spedzic troche czasu ze soba i zobaczyc te wszystkie "ziemskie" tony mojej osobowosci. To co czesto krytykuje u innych. To do czego dorabiam dluga historie. Zobaczyc je i zaprzyjaznic. Pobyc w tym miejscu, nie probujac uciekac, nie szarpiac sie - po prostu byc ze soba taka jaka jestem. To troche tak jak bycie w ciemnym pokoju. Ja troche boje sie ciemnosci, a juz ciemny i zamkniety pokoj napawa mnie lekka panika. Moja natychmiastowa reakcja jest ucieczka, poszukiwanie drzwi wyjsciowych - natychmiast dorabiam sobie historie co kryje sie w tym pokoju , co moze mi sie stac. Czasem atakuje na oslep, aby tylko uniknac tego dyskomfortu ciemnosci, leku i bolu. Wystarczy jednak wyciszyc sie, uspokoic sie, przeczekac i nagle dzien, swiatlo - okazuje sie ze w tych ciemnosciach krylo sie tyle ciekawych rzeczy.Tyle kolorow. Tyle ksztaltow. Wtedy rodzi wlasnie sie wspolczucie, tolerancja, zrozumienie - dla siebie, a potem dla innych.
Wracam na ten blog nieco bardziej zaprzyjazniona ze soba, i zdecydowanie mniej doskonalsza. Wracam z bardziej otwartym sercem na siebie, ktore niewatpliwie przetlumaczy sie na bardziej otwarte serce dla innych. Wracam dojrzalsza. Ten swoj ciemny pokoj swojej duszy mam nieco rozjasniony, rozpoznany i bardziej zaprzyjazniony.
"Compassion isn't some kind of self-improvement project or ideal that we're trying to live up to. Having compassion starts and ends with having compassion for all those unwanted parts of ourselves, all those imperfections that we don't even want to look at." Pema Chodron
Czuje sie bardziej radosna i gotowa aby ten blog stal sie bardziej ziemski.
czwartek, 12 kwietnia 2012
Dzien 100 -113
Dzien 100. Okazja do krociutkiego spojrzenia w tyl. Jak wzroslam podczas tych 100 dni, podczas ktorych staralam sie zyc bardziej uwazniej i pelniej.Czy spedzilam wiecej czasu na swojej drodze? Mam wrazenie ze byly chwile ze zerknelam w tym kierunku. Pewne bramki jakby sie uchylily dla mnie...
Te ostatnie 100 dni nauczylo mnie pokory i czujnosci. Byly dni ze czulam sie na szczycie gory - i tej emocjonalnej, i tej duchowej i wydawalo sie ze nic nie jest mnie w stanie stamtad stracic. Wszystko to aby po jakims czasie znow znalezc sie w dolinie trudnosci...I to dobrze - nie ma nic gorszego jak pewnosc i arogancja, oraz to poczucie ze sie dotarlo, ze osiagnelo...
Wciaz bardzo brakuje mi czasu. Wciaz mam za duzo pracy. Kolejny weekend spedze w pracy. Jestem tak zmeczona ze kiepsko spie. Jak kiepsko spie to malo sie ruszam. Jak sie malo ruszam to kiepsko spie. Czego potrzebuje - dobrego urlopu. Te cztery dni spedzone z Benem w gorach byly cudowne, ale nie wystarczyly na naladowanie baterii.
Jak wiec widac z tego wpisu potrzebna mi jest doza samo-opieki, i to potezna doza. Moze ten kryzys bierze sie stad ze niedawno pozbylam sie poteznego stresu w pracy. Moze z tego ze zaniedbalam regularnosc, zaniedbalam pisanie tego blogu, zaniedbalam zycie duchowe.
Wiec na poczatek kopiuje z mojego ulubionego amerykanskiego blogu
Fear less, hope more; eat less, chew more; whine less, breathe more; talk less, say more; hate less, love more; and all good things are yours.
Te ostatnie 100 dni nauczylo mnie pokory i czujnosci. Byly dni ze czulam sie na szczycie gory - i tej emocjonalnej, i tej duchowej i wydawalo sie ze nic nie jest mnie w stanie stamtad stracic. Wszystko to aby po jakims czasie znow znalezc sie w dolinie trudnosci...I to dobrze - nie ma nic gorszego jak pewnosc i arogancja, oraz to poczucie ze sie dotarlo, ze osiagnelo...
Wciaz bardzo brakuje mi czasu. Wciaz mam za duzo pracy. Kolejny weekend spedze w pracy. Jestem tak zmeczona ze kiepsko spie. Jak kiepsko spie to malo sie ruszam. Jak sie malo ruszam to kiepsko spie. Czego potrzebuje - dobrego urlopu. Te cztery dni spedzone z Benem w gorach byly cudowne, ale nie wystarczyly na naladowanie baterii.
Jak wiec widac z tego wpisu potrzebna mi jest doza samo-opieki, i to potezna doza. Moze ten kryzys bierze sie stad ze niedawno pozbylam sie poteznego stresu w pracy. Moze z tego ze zaniedbalam regularnosc, zaniedbalam pisanie tego blogu, zaniedbalam zycie duchowe.
Wiec na poczatek kopiuje z mojego ulubionego amerykanskiego blogu
Fear less, hope more; eat less, chew more; whine less, breathe more; talk less, say more; hate less, love more; and all good things are yours.
niedziela, 8 kwietnia 2012
Dzien 98-99
Psalm 114
Kiedy Izrael wyruszył z Egiptu, dom Jakuba spośród ludu o niezrozumiałej mowie.
Juda stał się jego miejscem świętym, Izrael wspaniałym obszarem jego panowania.
Morze to zobaczyło i rzuciło się do ucieczki, Jordan zaś począł zawracać.
Góry podskakiwały jak barany, wzgórza -jak jagnięta.
Co ci się stało, morze, żeś pierzchło, Jordanie, żeś zaczął zawracać?
Góry, że podskakiwałyście jak barany; wzgórza-jak jagnięta?
Z powodu Pana znoś dotkliwe boleści, ziemio, z powodu Boga Jakubowego,
który zamienia skałę w trzciniaste rozlewisko wód, krzemienną skałę w źródło wody.
Kiedy dzies podczas popoludniowego nabozenstwa Evensong chor spiewal Psalm 114 - "co sie stalo morze zes perzchlo, Jordanie zes zaczal zawracac" - przypomnialy mi sie glebokie kaniony w Kalifornii , ktore zostaly pozostaly po tym jak rzeka Kolorado zmienila swoj bieg....
Nie widzialm wzgorz podskakujacych jak jagnieta, rzek zawracajacych, morza rzucajacego sie do ucieczki - ale moje naitymniejsze spotkania z Bogiem odbywaly sie wlasnie wsrod przyrody. Pierwsze, dawno, dawno temu bylo podczas wycieczki narciarskiej - stalam na wielkiej iskrzacej polanie, wsrod ciszy i dusza moja byla calkowicie otwarta na obecnosc Boga. Pisze o tym gdyz czytam teraz ksiazke pt Close . Autorka, Cloe Breyer opisuje swoj pierwszy rok w seminarium duchownym ( w kosciele episkopalnym kobiety maja takie sama prawa kaplanskie jak mezczyzni) w kontekscie roku liturgicznego, i czesto odwolje sie do tych intymnych momentow spotkan z Bogiem...
piątek, 6 kwietnia 2012
Dzien 96-97
The grass is not, in fact, always greener on the other side of
the fence. Fences have nothing to do with it. The grass is greenest
where it is watered. When crossing over fences carry water with you and
tend the grass wherever you may be.
~Robert Fulghum
Trawa nie zawsze jest bardziej zielona po drugiej stronie plotu. Chociaz tak latwo wpasc w pulapke takiego myslenia. Te ploty nie maja sie nijak do tej zielonej trawy. Musze sobie znow przypomniec ze nawet jak przebrne przez kolejny plot, skresle nastepna rzecz z mojej listy do zrobienia, lub zrealizuje swoje marzenie, trawa nie stanie sie zielensza za tym plotem. Prawda jest taka ze trwa jest zielona tam gdzie jest podlewana. Tak wazne jest wiec aby niesc ze soba ta wode i podlewac ta trawe po kazdej stronie plotu. Mam wrazenie ze ostatnio przelazalam za kolejny plot zapominajac kompletnie o podlewaniu trawy. Bardzo mi sie ona po tej mojej stronie podsuszyla, i spotegowala marzenia o znalezieniu sie gdzie indziej. Czas wrocic do dbania o ta moja trawe tutaj i teraz.
~Robert Fulghum
Trawa nie zawsze jest bardziej zielona po drugiej stronie plotu. Chociaz tak latwo wpasc w pulapke takiego myslenia. Te ploty nie maja sie nijak do tej zielonej trawy. Musze sobie znow przypomniec ze nawet jak przebrne przez kolejny plot, skresle nastepna rzecz z mojej listy do zrobienia, lub zrealizuje swoje marzenie, trawa nie stanie sie zielensza za tym plotem. Prawda jest taka ze trwa jest zielona tam gdzie jest podlewana. Tak wazne jest wiec aby niesc ze soba ta wode i podlewac ta trawe po kazdej stronie plotu. Mam wrazenie ze ostatnio przelazalam za kolejny plot zapominajac kompletnie o podlewaniu trawy. Bardzo mi sie ona po tej mojej stronie podsuszyla, i spotegowala marzenia o znalezieniu sie gdzie indziej. Czas wrocic do dbania o ta moja trawe tutaj i teraz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
NOWY ROK 2021 - czego dowiedzialam sie w roku 2020?
Ze mojemu , prawie 30 -letniemu malzenstwu potrzeba bylo tego czasu spedzonego w domu, ktory wzmocnil nasza przyjazn. I ze zaloba bardzo b...
-
Odkurzylam dzis moj biedny drugi blog co to mi mial pomagac w zdrowszym zyciu. Wracamy, wracamy z bardzo dlugiej podrozy! T utaj moja refl...
-
Lipiec byl dobrym dla mnie miesiacem - podjelam wyzwanie przebiegania/przemaszerowania 50 mil (ok 80 km) po okolicznych szlakach - przebie...
