wtorek, 28 lipca 2020

Koncowka lipca

Moje lekkie uzaleznienie od tematow zwiazanych z samo-pomoca, wzrastaniem, samodoskonaleniem spowodowaly ze jestem bombardowana ofertami przeroznych programow ktore pomoga mi ....ha pomoga mi na wszystko:). Dadza nowe zycie, wskaza idealna droge. odchudza o milion kilogramow, zrobia ze mna biegaczke.  HA HA HA. 

Po wielu latach wrocilam do przestrzeni blogowej i stwierdzilam ze wiele zaprzyjaznionych blogow juz nie istnieje, inne zamienily sie w biznesy. Tyle osob zostalo trenarami od rozwiju osobistego, wydalo ksiazki, zarabiaja na tych blogach. Wiele osob wykorzystalo to nowe okno mozliwosci kiedy ten ruch samopieki, samorozwoju zaczynal sie rodzic. Studia w ktorych praktykuje sie mindfulness czy tez joge to tutaj w USA jakby nowe koscioly - ludzie odchodza od tradycyjnych religii ale tworza czy tez szukaja miejsc gdzie mozna sie zatrzymac, wyciszyc, zlapac kontakt z czyms wiekszym niz nasza materialna rzeczywistosc. 

A w miedzyczasie swiat zrobil sie tak bardzo skomplikowany, nic wlasciwie nie jest juz biale lub czarne, zyjemy w swiecie gdzie zalewani jestesmy byle jak informacja, ludzie nie "wierza" w nauke, coraz wiecej naszych relacji ma miejsce w swiecie wirtualnym. Swiat nabral odcieni szarosci i mysle ze chyba teraz bardziej niz kiedys trzeba sie starac o te momenty kiedy to lapiemy glebszy  kontakt ze soba, ze swoimi wartosciami, szukamy glebszych relacji z ludzmi, uwazniej sluchamy bez  formulowania  natychmiastowej podswiadomej reakcji.

Duzo teraz w mnie pracy u nas dyskusji na temat tzw. unconscious bias, ktore  nie ma dobrego tlumaczenia w jezyku polskiego - moze najblizsze tlumaczenie to jest "nieswiadoma kategoryzacja" - nas mozg tak wlasnie radzi sobie z nowa informacja. To w zwiazku z tym ze okazuje sie ze nasze najwieksze towarzystwo naukowe wciaz ma wiele do zrobienia jesli naprawde chcemy byc ANTYRASISTA. ( Nie byc rasista to jest za malo w obecnych czasac gdy w USA systemowy rasism jest tak bardzo gleboko zakorzeniony i wciaz ma sie bardzo dobrze.) 

Kazdy z nas bias..  reakcja naszego mozgu nowe doswiadczenie, jest szybka kategoryzacja.  Podswiadomie szukamy wczesniejszej informacji  z naszej wewnetrznej bazy doświadczeń tworzonej przez zasłyszane historie, obejrzanych filmy, czesto szcoatkowe i nieobiektywne informacje i w ułamku sekundy  kwalifikujemy   to doswiadczenie do jakiejś konkretnej kategorii. 

Jest to ewolucyjnie wyksztalcony mechanizm - podczas niebezpieczenej sytuacji nie ma czasu na analize, jesli stajemy w twarz z niebezpieczenstwem musimy reagowac natychmiast ( widzisz grozne zwierze - uciekaj!!!). Ale tak czesto te osobiste  "biasy" utrzymuja nas w tych gleboko zakorzenionych przekonaniach, buduja mury miedzy ludzmi, nie pozwalaja nam dotrzec do glebszej prawdy. A najgorsze jest to ze w dobie obecnego natloku informacji podswiadomie szukamy opinii, informacji ktore zgadzaja sie z tym co myslimy. 

W ramach jednego ze szkolen, zwiazanych z tzw. racial bias musielismy zrobic ten test. Interesujace, ze wyszlo mi ze mam malutka preferencje w stosunku do czarnych dzieci. Mysle ze nie jest obiektywny rezultat, gdyz moj ADHD mozg nie pozwolil mi zrobic tego testu automatycznie i szybko, zanim kliknelam na wlasciwa odpowiedz musioalam chwilke pomyslec. I tak sobie mysle, poniewaz od wielu lat wiem ze nie zawsze moge ufac mojej automatycznej reakcji, ze pracuje nad tym aby byc swiadoma swojej kompulsywnosci, ze czesto juz udaje mi sie wprowadzic pauze pomiedzy bodzcem a rekacja, mysle ze jest to moja przewaga jesli chodzi o ten bias. 

Ostanio duzo tez mysle w kontekscie tego jak bardzo ta troche niechciana emigracja zmusila mnie do zweryfikowania wielu moich osobistych "prawd". To troche jak wyrzucanie takich super wygodnych butow w ktorych bylo na tak wygodnie, a ktore nagle staly sie za ciasne, lub nieodpowiednie do obecnej drogi. Teraz kiedy juz te emigracyjne buty staly sie wygodniejsze, widze ze musze zmierzyc z kolejnymi przekonaniami. To dobre procesy. Moze nie zawsze wygodne,  czesto  przykre ale tak bardzo potrzebne.
 




wtorek, 14 lipca 2020

Pandemia

Tak dobrze zdaje sobie sprawe z mojej bardzo uprzywilejowanej sytuacji w czasie tej pandemii. Mam bardzo ciekawa, stabilna  prace, czy pracuje z biura czy z domu to w sumie nie ma roznicy, mieszkam w pieknym miejscu wsrod pieknej przyrody, gdzie wczesnym rankiem moge sobe maszerowac i podziwiac wschody slonca. Tak bardzo jestem za to wdzieczna.

Tuz przed pandemia mielismy z Grzegorzem zarezerwowany wyjazd na warsztaty/rekolecje jogowe - byl to nasz prezent urodzinowy. Oczywiscie te warsztaty zostaly odwolane, tak jak zostaly odwolane inne konferencje i wyjazdy. Mialam mieszane uczucia - plany letnie byly ciekawe - mialam byc w pieknych miejscach - San Francisco, Seattle, Oregon -  ale kiedy juz pogodzilam sie z mysla ze zycie nasze zwolni sie na dluzszy okres, zorientowalam sie ze bedzie to w pewnym sensie wyjatkowy rok.  Rok 2020 zaczelam z intencja wprowadzenia minimalizmu - wyrzucania niesluzacej mi materii, robienie przestrzeni, porzadkowania - nie spodziewalam sie ze Wszechswiat  przyjdzie mi z pomoca i az tak bardzo zwolni moje zycie.

Katrina tak pieknie pisze o tym skomplikowanym czasie pelnym malych, niby tak zwyklych a jak bardzo cennych przemijajacych momentow, ktore w tym wolniejszym czasie mozemy celebrowac. Moze dlatego tez te rozdzierajace wspomnienia z ostatnich miesiecy zycia mojej mamy nieco zlagodnialy, ze coraz wiecej nocy bardziej przespanych, i coraz dluzsze okresy bez lez.


Niedawno do mojej skrzynki emailowej przyszedl ten wiersz. Wiem, ze dla wielu ludzi ta pandemia to pasmo trudnosci i tragedii, dla mnie jednak to jest okres skupienia, zwolnienia, i bardziej swiadomego zycia, ktore ma tendencje pedzic jak zwariowane w tym pracoholicznym Waszyngtonie.

Pandemic

What if you thought of it
as the Jews consider the Sabbath—
the most sacred of times?
Cease from travel.
Cease from buying and selling.
Give up, just for now,
on trying to make the world
different than it is.
Sing. Pray. Touch only those
to whom you commit your life.
Center down.
And when your body has become still,
reach out with your heart.
Know that we are connected
in ways that are terrifying and beautiful. 


(You could hardly deny it now.)
Know that our lives
are in one another’s hands.
(Surely, that has come clear.)
Do not reach out your hands.
Reach out your heart.
Reach out your words.
Reach out all the tendrils
of compassion that move, invisibly,
where we cannot touch.
Promise this world your love—
for better or for worse,
in sickness and in health,
so long as we all shall live.
—Lynn Ungar 3/11/20

poniedziałek, 6 lipca 2020

Praktyczne lipcowe notatki

Gotowanie

Wyzwanie - 50 mil po parkach w lipcu  (Blue Crab Bolt Virtual Trail Running Challenge)

YMCA

Interesujace  Artykuly  

  • Po intensywnym treningu, mimo ze nie bardzo sie chce jesc, nalezy zjesc zbalansowany posilek, aby nie zlapac wiczego glodu po par godzinach. Tutaj wiecej 


Okoliczne wedrowki


Dwa miesiace!!!

Dwa miesiace od mojego ostatniego wpisu. Pomalutku, krok za kroczkiem zdrowieje. Zdrowieje fizycznie, zdrowieje psychicznie. Trudna zalobe przechodze bardziej swiadomie. Sa dni ze brak mamy i tych naszych telefonow codziennych boli bardzo. Sa dni ze czuje bliskosc mamy. Moja otylosc bardzo mame denerwowala. Nie rozumiala, jak mozna nie moc sobie z tym poradzic - uwazala to za brak dyscypliny wewnetrznej. Dla mnie kompulsywne jedzenie byl to sposob na zajadanie trudnych emocji. Kiedy mama umierala powiedziala mi ze chyba z tamtego swiata bedzie musiala mi pomoc dojsc do zdrowia. 

I po tylu latach krecenia sie w kolko,  29 kwietnia postanowilam ze ten olbrzymi dar czasu,  ktory dostalam od losu w tym okresie  kiedy pracuje z domu i nie dojezdam, postanowilam zainswestowac w swoje zdrowie. Postanowilam tym razem SAMA ustwic sobie SWOJ WLASNY program na  to moje zdrowienie i fizyczne i psychiczne po tych bardzo ciezkich latach, tak aby byl to proces przyjemny, interesujacy i mozliwy do utrzymania do konca zycia. Stwierdzilam ze w koncu czas aby ta cala wiedze zainswestowac w siebie!

Wypisalam sie ze tego programu Straznikow Wagi,  gdyz stwierdzilam ze ten program nauczyl mnie co mnie mial nauczyc , a jest drogi i bez tych tygodniowych spotkan nie ma dla mnie juz takiej wartosci. Z tego programu zachowalam mierzenie i wazenie swoich porcji - to juz jest nawyk ktory  daje mi to kontrole nad tym ile jem. Z jadlospisu calkowicie wyeliminowalam biala make i cukier - nie jest mi to potrzebne do zycia i wiem ze cukier w moim przypadku jest bardzo uzelazniajacy.  Ta zmiana wyelimonowania cukru zajela  mi to okolo dwoch tygodni i to bylo chyba najtrudniejsze do wprwadzenia.

Moj styl jedzenia jest podobny troche do diety srodziemnomorskiej . Duzo warzyw, owocow, oliwa z oliwek, troche orzechow, troche drobiu, troche pelnych ziaren.  Wszystko jak najbardziej swieze, ekologiczne - jakosc przede wszystkim. Moje cialo jest czyms co chce szanowac i o co chce dbac do konca zycia. Sen, odpoczynek, wysilek fizyczny ale nie taki ktory prowadzi do kontuzji, ale taki dajacy mi radosc i przyjemnosc to kolejne filary mojego programu.

Minely dwa miesiace i zaczynam miec nadzieje ze kiedy na poczatku roku 2021 pojde do mojej (bardzo wspierajacej) lekarki, ktora ostrzegla mnie ze ta moja otylosc doprowadzi do powaznych problemow zdrowotnych jesli nie zmienie stylu zycia, ona mi powie - YOU DID IT!!!

Moja oficjalna waga w dniu 24 kwietnia byla - 214 lbs (97 kg)
Dzisiejsza waga to 201lbs (91 kg)

Ten rezultat jest wazny dla mnie, nie ma sie co oklamywac ale wazniejsze dla mnie jest codzienne samopoczucie i radosc zzycia. Jakie zmiany zauwazylam:


  • Zdecydowanie spie lepiej.
  • Mam wiecej sily - moimi codziennymi sportani sa codzienne marszobiegi  w pieknych parkach + yoga. Szukam takiej bardzo silowej jogi, bo im dluzsze te moje dystanse, tym wieksze ryzyko kontuzji.








wtorek, 28 kwietnia 2020

Rutyna i zdrowe nawyki

W zeszlym tygodniu wysluchalam wirtualnego wykladu na temat wyrobienia i utrzymania zdrowych nawykow - zadanie nie tak latwe dla mozgu z ADHD. Nawyk, jak to nawyk - wymaga pewnej rutyny, a mozg ADHD domaga sie nowosci, stymulacji. Lista objawow ADHD u doroslych jest imponujaca:
  • Nieuważność dotycząca szczegółów, brak koncentracji uwagi.
  • Trudność z utrzymaniem uwagi na zadaniach lub czynnościach, które są nużące.
  • Trudności ze słuchaniem.
  • Trudności z postępowaniem wg instrukcji.
  • Rozpoczynanie wielu czynności naraz i problem z ich zakończeniem.
  • Słabe zdolności organizacyjne.
  • Gubienie przedmiotów lub pozostawianie ich nie na swoim miejscu.
  • Zapominanie o różnych codziennych sprawach.
  • Trudność w usiedzeniu na jednym miejscu.
  • Trudności z zachowaniem ciszy i zabieranie głosu bez oczekiwania na swoją kolej.
  • Słabe poczucie reguł i czasu w trakcie rozmowy.
  • Przerywanie i przeszkadzanie innym.
  • Drażliwość, niecierpliwość.
  • Zmienność nastrojów, porywczość.
  • Słaba tolerancja na stres.
  • Impulsywność i podejmowanie ryzykownych zachowań.
Wiele z tych objawow mam pod kontrola. Osiobiscie moglabym napisac rownie dluga liste pozytrywow zwiazanych z ADHD.

Najbardziej uciazliwa dla mnie jest utrzymanie uwagi, brak wytrwalosci i systematycznosci. 

Wytrwalosc, systematycznosc, oczekiwanie na rezultatu w dalekiej przyszlosci dla mozgu ADHD ktory zyje tu i teraz, i poczebuje szybkiej gratyfikacji nie jest  latwe, dlatego tak wazne dla mnie sa codzienne male wyzwania i codzienne nagrody.  

Z tego wykladu zlapalam kilka dobrych informacji, ktore moga mi byc pomocne. Przede wszystkim  aby utrzymac dobre nawyki, nalezy uczynic je latwymi i sprawiajacymi radosc. Dlatego np. skomplikowana dieta wymagajaca skomplikowanego planowania posilkow, odmierzania, planowania dla mnie nie ma szans. Lata bycia na programie Straznikow Wagi zdecydowanie wyrobily we mnie zdrowe nawyki, jednak moja waga stoi upracie w miejscu wiec pomyslalam ze czas na zmiane. Skasowalam moje uczestnictywo w tym programie i kupilam sobie subscrypcje do applikacji, ktora ma bardzo dobra ocene (dwa najelepsze programy w USA to wlasnie WW i Noom). Jutro mam zaczac - mam dwa tygodnie bezplatnej proby, zobaczymy jak mi pojdzie.

 Nad czym obecnie musze popracowac? Nad ustaleniem godzin posilkow - niestety, moj mozg jest sklonny do tzw.nadmiernej koncentracji ( hyperfocus), i podczas ktorej potrafie zapomniec o calym swiecie. Takze o jedzeniu - czasem w pracy o godzinie 14 przypominam sobie ze nic nie jedlam, po czym pozniej potrafie jesc caly czas do poznej nocy.  Wolniejszy czas podczas obecnej zarazy bardzo pomogl mi w uregulowaniu posilkow. Staram sie jesc cztery posilki - rano kawa z mlekiem, okolo 10 sniadanie, o 2 obiad, i o 6 juz mniejsza kolacja. 

Kolejnym tematem wykladu byl - sen. Jako ze juz zlapalam "wene" (hyperfocus) do dalszego pisania, a robi sie pozna godzina, wiec z bolem ale swiadomie przerywam  to moje pisanie, bo moim zdaniem dwie rzeczy , ktore chyba najbardziej mi pomagaja jest ruch i sen. Nie ma nic gorszego niz niewyspany ADHD mozg a niestety badania wskazuja ze okolo 75% osob zdiagnzowanych na ADHD cierpi na zaburzenia snu . Niestety, ja jestem w tych 75% i rzadkoscia dla mnie jest noc, ktora cala przespie.

 Tymczasem zaczelam przemila serie jogi z Adriene . Joga, medytacja, regularne cwiczenia kardio sa zbawienne dla mnie i ten wolniejszy czas bez codziennych dojazdow do pracy, jest dla mnie takim dobrym wlasnie okresem popracowania na nowymi nawykami.



niedziela, 5 kwietnia 2020

“Just where you are – that’s the place to start.” Pema Chodron

Dokladnie  w miejscu ktorym teraz jestes  - zacznij! 


Blog zakurzony, zapomniany i jak zwykle moja Pema przyszla mi z pomoca, bowiem zatesknilam za tym czasem, gdy siadalam do tego bloga, zbieralam swoje mysli i pisalam. W dzisejszych czasach blogi zastapil Facebook, i inne media socjalne.

Ostatnie trzy lata byly bardzo, bardzo trudne w moim zyciu. Nie czuje sie jeszcze na tyle silna aby wrocic do opisania  tych dlugich ciezkich miesiecych nazanczonych chorobami i smiercia, najpierw mojej tesciowej a potem mojej  mamy.  

Wspomne tylko ze podczas tego trudnego okresy,  w sierpniu  2019 roku zostalam zdiagnozowana na ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, ktory  nie jest choroba, ale zaburzenie neurorozwojowym). Byla to dla mnie olbrzymia ulga, poniewaz od zawsze wiedzialam ze moj mozg pracuje  troche inaczej i intuicyjnie wiele rzeczy sama wypracowalam aby lepiej funkcjonowac. Medytacja, mindfulness ( trening uwaznosci) , regularny czas w przyrodzie, joga, planowanie, bullet jornal - to wszystko co pomagalo mi lepiej funkcjonowac, i pomalutku, na wlasna reke wdrazalam to do swojego zycia. Zdecydowalam sie na niewielka dawke leku ale postanowilam nie skorzystac z terapii,  poniewaz stwierdzilam ze zainwestowalam juz tak duzo w swoj rozwoj osobisty, ze bede kontynuowac te moje starania na wlasna reka. 


Kiedy wrocilam z Polski w grudniu, zorganizowalam w pracy bardzo intensywna konferencje i bylam na granicy kryzysu. Na tak wysokich obrotach, mozna tylko funkcjonowac przez krotki czas. Nie moglam sobie pozwolic na zaden urlopu, i az mi trudno o tym pisac, ale ta tragiczna  dla wielu ludzi zaraza, przyszla mi z pomoca. Zwolnila moje zycie dramatycznie - jest to dla mnie wyjatkowy  czas. ktory pozwala mi sie  aby skoncentrowac sie na powrocie do rownowagi po niezwykle ciezkim okresie w zyciu. Czas i przestrzen, ktorych nie mialam od 30 lat, odkad zamieszkalam w Waszyngtonie, miescie pracoholikow, dlugich dojazdow, niekonczacych sie projektow. Nie narzekam, bo lubie bardzo moja juz nie tak nowa prace. Jestem niezwykle wdzieczna ze moglam pracowac bedac w Polsce i opiekujac sie moja mama, jestem wdzieczna  ze moge w pelni pracowac teraz gdy musimy byc w domu, ale tez jestem wdzieczna ze nie musze sie codziennie przedzierac przez zatlaczony Waszyngton, jezdzic co miesiac na konferencje. 

Jestem pewna ze zatesknie za tym, ale narazie dopoczywam i staram sie docenic ten trudny czas, ktory dramatycznie zwolnil moje zycie. Jestem swiadoma ze fakt ze moge ten okres przetrwac w domu z kawalkiem wlasnej przestrzeni, ze moge w tym okresie zdalnie pracowac, ze moja praca nie jest zagrazona, ze mam ubezpieczenie medyczne, dostep do technologi umozliwiajacych mi kontakt z najblizszymi jest wielkim prrzywilejem. Wiele ludzi nawet jakby chcialo przeczekac ta zaraze w domu, to po prostu nie moze. ` Tak jak kiedys huragan Katrina, tak teraz ta zaraza obnaza olbrzymia klasowosc amerykanskiego spoleczenstwa.  Ten artykul  bardzo dobrze opisuje to o czym mysle podczas tej zarazy.


czwartek, 9 listopada 2017

Zdrowie! Zdrowie!

Odkurzylam dzis moj biedny drugi blog co to mi mial pomagac w zdrowszym zyciu. Wracamy, wracamy z bardzo dlugiej podrozy! Tutaj moja refleksja.

niedziela, 5 listopada 2017

Listopad


Znow duza przerwa w pisaniu,  koncze bardzo trudny okres w  swoim zyciu i potrzebowalam bardziej prywatnej refleksji w moich pieknych i kolorowych  zeszytach. Zeszyty te  namietnie nabywalam w ostatnim czasie i (ha!) zapelnily sie intensywnymi notatkami. (Widac ze impuls zakupow kalendarzy zostal zamieniony na impuls kupowania ciekawych zeszytow - ale nie walcze z tym.)

 Tak duzo wydarzylo sie w naszym zyciu od lipca. Zmienilam prace. Prace ktora lubilam, w ktorej zawsze czulam ze dokladam jakas wazna cegielke, ale ktorej bylo po prostu za duzo. W tej pracy niestety tez bylam otoczona troche toksycznymi strukturami, przez ktore musialam sie przebijac i bylo to meczace. Praca, w ktorej wyrobilam sobie duzo kompasu moralnego i w ktorej nie dalam sie wciagnac w polityki, uklady. Praca ktora wyrobila we mnie nawyk codziennej refleksji na temat tego  co jest warte mojego czasu, mojej uwagi, mojej milosi. Praca w ktorej z pelna swiadomoscia staralam sie wpuszczac troche swiatla w czesto stresujace i skomplikowane relacje. Praca ktora oduczyla mnie impulsywnosci, oraz natychmiastowej nagrody. Praca, trudna, moze czasami ponad moje umiejetnosci, ktora pozwolila mi sie wielowymiarowo rozwinac. Nie odeszlam wczesniej, bo wiedzialam ze wciaz sie rozwijam, wciaz sie ucze, ze robie cos, co naprawde pomaga ludziom i co mnie intersuje.

Ale tez moje  zycie stalo sie w wiekszosci praca, wyjazdami sluzbowymi i ciagym pospiechem. Czulam ze to czas, ze ta praca juz nauczyla mnie wszystkiego czego miala nauczyc, ze czuje sie bardzo, bardzo zmeczona.  Mimo ze wciaz moglabym tam wiele zrobic, czulam ze czas aby odejsc.

 Jestem gleboko przekonana, ze jesli w zyciu zyjemy z jakas wieksza intencja, to zycie otwiera kolejne drzwi, wskazuje nam odpowiednie drogi. Jak tylko zmienilam swoja prace (w tej samej organizacji, tylko w spokojniejszych, mniej intensywnych  programach, wsrod niezwykle milych ludzi i o dziwo, to przejscie okazalo sie byc promocja - och ironio swiata zawodowego!), okazalo sie ze u mojego meza zaczal sie proces rakowy - na szczescie diagnoza byla bardzo wczesna.  G. jest w doskonalym stanie zdrowia wiec zakwalifikowal sie na operacje, ktora byc moze calkowicie wyleczy go z tego raka, jesli okaze sie ze komorki rakowe nie przedostaly sie poza zaatakowany organ. Bedziemy wiedziec we srode , tymczasem juz po operacji, G. dochodzi szybko do formy.

W starej pracy byloby mi bardzo trudno wziac teraz urlop, gdyz bylabym w trakcie wyjazdow na konferencje. W tej nowej, bez wiekszego problemu moge wziac tydzien wakacji i drugi tydzien pracowac z domu. Ten czas to olbrzymia inwestycja w nasz prawie 30-letni zwiazek. Parafrazujac slowa mojego ulubionego poety i muzyka Leszka Dlugosza - 'ta stara milosc wciaz nas calkiem obchodzi, i wcale  nie dziadowka! Okazalo sie ze wciaz duzo serca dla niej mamy - i zeby jej zrobic wiecej miejsca pozbylismy sie tych gratow, szmat, kwitow...niech sie cieszy jak ta mloda..."



W temacie gratow i szmat....

Interesujace jest to jak zareagowalismy na ta wiesc o chorobie - diagnoze mielismy juz w lipcu, operacje zaplanowana na koniec pazdziernika - caly ostatni miesiac mielismy niezwykla potrzebe pozbywania sie wszystkiego z naszego zycia, co jest nam juz niepotrzebne. Nasze  dzieci wyprowadzily sie juz z domu jakis czas temu, najmlodszy okolo dwoch lat z nami nie mieszka, ale mysmy wciaz nie bardzo potrafili  zredukowac naszego posiadania do gospodartstwa na dwie osoby. I nagle w ciagu miesiaca, "to" przyszlo samo - niewiele myslac zaczelismy pakowac pudla, worki , rzeczy wciaz w dobrym stanie, ale nam juz niepotrzebne i wywozic do sklepu gdzie zostana sprzedane za grosze ludziom, ktorym cos z tego moze sie przydac.  Przed wyjazdem do szpitala dom nasz zaczal swiecic cudownymi pustkami. Zostalo w nim tylko to co potrzebujemy i co lubimy. Musimy jeszcze przedrzec sie przez jedno pomieszczenie gospodarcze. Pozegnalizmy pewien etap zycia i otworzylismy sie na kolejny, w ktorym nie bedzie nam potrzeba az tak duzo materii...

Chce kontynuowac ten proces. Listopad jest tak dobra pora na pozbywanie sie wszystkiego z czego wyroslismy, co juz nam nie sluzy, czego juz nie potrzebujemy. Symboliczne zrzucanie lisci, przygotowywanie sie na okres wykluwania sie czegos nowego.

Nie tylko chodzi tutaj o materie, ale tez o emocje, reakcje, relacje, formy spedzania czasu, nawyki. To czas oprozniania, czas refleksji nad tym co trzyma nas w miejscu, nie pozwala zrobic kolejnego kroku, wziesc sie na kolejny poziom naszej swiadomosci. Listopad jest tez okresem wdziecznosci  za dobro i obfitosci w naszym zyciu.

Co wciaz trzyma mnie w miejscu? Czego chce sie pozbyc? Jakich emocji? Jakich nawykow? Jakich reakcji? Ktore relacje nie sluza mi?  Na co chce otworzyc wiecej miejsca w moim zyciu?

Te rozwazania przeniose do swoich zeszytow - te zeszyty ktory zapewniaja mi wieksza uczciwosc wobec siebie.

niedziela, 30 lipca 2017

Zrobilam to!

Lata so trudne dla mnie. Nie do wytrzymania upaly  z gwaltownie  zmieniajaca sie pogoda, duzo pracy ( taki mam cykl, bowiem pracuje z nauczycielami i w lecie organizujemy dla nich wakacje, szkolenia, konferencje). Czesto w tym okresie wpadam w takie samo-destrukcyjne zachowania.

Jednym z nich jest pasywne sprawdzanie Facebooka. W tym okresie , kiedy ja jestem uziemiona przy biurku, zestresowana terminami, w stanie ciaglego poczucia jakiegos  niedotrzymanai terminu, swiat po drugoiej stronie oceanu wyrusza na urlopy. I tak jak ja to zazwyczaj robie - dzieli sie ze swiatem swoim szczesciem w postaci przepieknych zdjec na ktorych sa zrelaksowane twarzy , piekne zakatki i duzo radosci.  Ja w ramach piecio- minutowego odpoczynku zerkam sobie na Facebook ( no bo przeciez czlowiek musi sie na chwile  od papierow oderwac) i w ciagu tych pieciu minut zalewa  mnie potezna fala samo-zalosci nad swoim niedznym letnim zyciem.

Oakzuje sie ze nie u mnie jedynej! I jak to w zyciu bywa - Facebook  ( i  caly swiat social media) nie sa ani zle ani dobre dla naszego zdrowia psychicznego - wszystko zalezy od nas i jak z nich korzystamy. 

Tutaj  wiecej na ten temat. 


Otoz bierne uzywanie Facebooka, (bezmyslne ogladanie zdjec, filmikow, komentarzy) zwlaszcza w momencie gdy jestesmy w nienajlepszej formie zdecydowanie pogarsza nasze samopoczucie. Tak na chwile odwroci nasza uwage od sytuacji z ktorymi sie zmagamy (u mnie np chaos pracowy i kolejna wiadomosc ze ktos cos ode mnie potrzebuje). 

Zaczynamy sie powrownywac, wyobrazac sobie ze wszyscy w tym momencie maja nacjciekwsze na swiecie wakacje, tracimy czas ktory mozna wykorzystac na lepsza forme zadbania o siebie. Po tej krotkiej przerwie, w stanie gorszym niz przed przerwa,  wracamy do swojego mizernego zycia. W takim momencie lepsza forma zadbania o siebie bylby krotki spacer, rozmowa z kims bliskim, czy usuniecie balaganu  z biurka,  tak malo-deceniany akt  dajacy mi zawsze nieco- wieksze poczucie kontroli nad sytuacja. 

Facebook moze  tez byc bardzo zrodlem dobrze spedzonego czasu  kiedy to aktywnie uczestniczymy w  dyskusjach, lub tez z intencja poglebienia relacji komentujemy, pytamy, lub prosimy o konkretna pomoc. Bardzo czesto zaczete dyskusje na Facebooku u mnie przenosza sie na prywatnego komunikatora gdzie latwiej jest byc autentycznym i szczerym erozmawiajac poza oczami 426 osob z ktorymi jestem "zaprzyjazniona". 

Nie majac Facebooka na moim telefonie nie bede miala tej pokusy sprawdzania co pol godziny co  tam slychac w tym swiecie wirtualnym. Raz dziennie bede tam zagladac, ale bede musiala to zrobic ze swojego komputera, ktory wymaga otwarcia, zalogowania sie i nie korzystam z niego tak kompulsywnie jak z telefonu. Bede korzystala z Facebooka bardziej na moich warunkach. Podziele sie ciekawa informacje, interesujacym zdjeciem, wezme udzial w ciekawej dyskusji, sprawdze informacje, zlapie i zanotuje ja. 

sobota, 29 lipca 2017

Na swoim swietym miejscu

Dzis uslyszalam doskonaly cytat, ktory chce zapamietac aby uzywac go jako moja mantre w momenciu kiedu czuje sie niepewnie, niesmialo, zwlaszcze w nowych lub trudnych sytuacjach. W takich momentach dobrze jest miec kotwice, ktora pomoze sie nam czuc stabilniej. Cytat, gest  - ktory bedzie przypomnieniem i nie pozwoli naszym emocjom przejac wladzy nad reakcjami.

Cytat pochodzi z ksiazki Brené Brown’s pt“Gifts Of Imperfection


“Don’t shrink
Don’t puff up
Stand on your sacred ground”

"Nie kurcz sie
Nie nadymaj
Stoj w Twoim swietym miejscu"


Swiete miejsce, to moja autentycznosc, moje wartosci, moja wrazliwosci, moje swiatlo i moje zwierciadlo ktore moze powiekszyc i odbic swiatla innych ludzi. To miejsce w ktorym wiem kim jestem i w ktorym nie mam potrzeby umniejszania siebie ani tez bycia lepszym niz jestem. Miejsce w ktorym jestem zakotwiczona w sobie, ale rownoczesnie otwarta. Wrazliwa ale w tej wrazliwosci odwazna ( tak wrazliwosc wymaga odwagi, bo pozwolenie sobie na wrazliwosc wymaga od nas usuniecia tych wszystkich murow ktore budujemy aby nie zostac zranionym.) 

...Autentyczna, prawdziwa i prawa. Wspo-czujaca. Z zaopiekowanymi barierami emocjonalnmi. 

piątek, 28 lipca 2017

Wspolczucie, empatia i granice

Tematy ktore musialam doglebnie przerobic - emptatia, wspolczucie i bariery emocjonalne.  Musialam zrozumiec ze pomimo mojej pozornej wrazliwosci, wspolczucia i empatii, czesto sama jestem zrodlem dysfunkcji w relacjach, i bardziej szkodze niz pomagam. Czym rozni sie empatia od wspolczucia? Co z tymi barierami emocjonalnymi?

Byc empatycznym to byc czlowiekiem  zdolnym do wczuwania się w stany psychiczne innych osób.  Takie niemalze  przejecie ich  sposobu myślenia. Ryzyko w przypadku empatii jest takie, ze jesli sami mamy nieprzepracowane nasze problemy, to empatia moze byc destruktywna dla obydwu stron ucieczka od swoich problemow. Empatia  moze byc mylona ze wspoluzalezniniem. Wspoluzaleznie to  patologiczna zalezniosc od drugiego czlowieka ,  brak szacunku dla swoich granic,  branie  na siebie odpowiedzialnosci za nieswoje problemy  lub zrzucanie tej odpowiedzialnosci na innych.

Wspolczucie jest zdrowsza relacja. Wspol-odczuwam, rozumie, ale zachowuje zdrowy dystans do Twojego zycia, nie przejmuje go, obydwoje dbamy o  zdrowe grance w naszej relacji. Ludzie ktorzy umieja skutecznie wspolczuc sa ludzmi o mocnych emocjonalnych granicach.

Pena Chodran pisze o wspolczuciu tak:

"Compassion is not a relationship between the healer and the wounded. It's a relationship between equals. Only when we know our own darkness well can we be present with the darkness of others. Compassion becomes real when we recognize our shared humanity.”


― Pema Chödrön, The Places That Scare You: A Guide to Fearlessness in Difficult Times


Znam swoje ciemnosci, mam je przepracowane dlatego moge wspol- odczuwac Twoj trudnosci. Ale nie jestem Twoim uzdrowicielem, nie przeniose Cie przez Twoj tunel,  ale wierzac w Ciebie moge  Ci towarzyszyc.  Moge podzielic sie swoim doswiadczeniem, pogadac o tym co mi pomoglo.

Jakie to dla mnie bylo wyzwalajace! Nie musze byc w centrum l kazdego kryzysu, mam prawo ( ba wrecz obowiazek!) do spokojnego zycia w ktorym jestem skoncentrowana na swoim rozwoju. W tym zyciu jest miejsce na innych ludzi, ale tez nie musze byc zbawicielem calego swiata. Dokladam konstruktywna cegielke do czegos poza mna - czasem sie osobiscie anagzuje, czasem wspiram finansowo, a czasem po prostu mowie NIE.  

 Moim obowiazkiem ( w trosce i o swoje zdowie i w trosce o ludzi wokol mnie)  jest dbanie  o  zdrowe emocjonalne bariery, ktore wbrew pozorom pozwola nam byc bardziej wspol -czujacymi ludzmi. Nie wiem dlaczego w Polsce mowi sie o tych zdrowych barierach - zdrowy egoizm.  Czasem brzmi to nieco jak prowokacja -

Egoizm to  wylaczna milosc do siebie. Egoista kieruje sie wylaczna miloscia do samego siebie , nie zwracajac uwagi na potrzeby i oczekiwania innych.

Czesto teraz slysze od swojej mamy ze mam byc zdrowa egoistka. A ja egoistow nie lubie. Bo w dziecinstwie tak czesto slyszalam nie badz egoista, zwracaj uwage na potrzeby ludzi... Chyba nigdy nie slyszalam - zadbaj o swoje potrzeby. Ja lubie ludzi. Chce aby im bylo dobrze i zeby byli szczesliwi. I pielegnowanie tego nastawienia we sobie jest dla mnie wazne. Codzienna uprzejmosc, codzienna starannosc w kontaktach z ludzmi jest dla mnie wazna. 

Prawda jest taka ze czlowiek niezadbany, czlowiek ktory nie wyrobil sobie zdrowej relacji ze soba, nie skoncentrowal sie na swoich potrzebach, nie majacy zdrowych barier na zewnatrz moze byc niezwykle empatyczny, zaangazowany a w srodku moze drazyc go zlosc, oburzenie, zazdrosc - cala gama toksycznych uczyc wynikajacych z faktu braku relacji ze soba i niezaspokojonych potrzeb. I milo slodkosci na zewnatrz i uprzejmosci, jesli pod skora wre wulkan niecierpliwosci, osadzania , zlosci to ta empatia nijak ma sie do wspol-czucia. 

Niestety wiem o czym pisze - i musze wciaz pracowac nad tym aby moje grance byly szczelniejsze. 

Co jest oznaka nieszczelnych granic, ktore staja na przeszkodzie prawdziwego wspolczucia:

  • Mowimy tak, kiedy tak naprawde chcemy powiedziec NIE.
  • Problemy innych ludzi staja sie naszymi priorytetami
  • Zaniedbujemy swoje potrzeby  angazujac nadmiernie swoja energie w potrzeby  innych
  • Nasze fizyczne zdrowie kuleje poniewaz nie inwestujemy w nie czasu  ( czasem zupelnie nie rozumiemy jakie mamy porzeby), nie dbamy wielowymiarowo o swoje zycie (zaczynajac od snu, odzywiania, ruchu a konczac na nazym zyciu emocjoinalnym i duchowym)
  • Tkwimy w niezdrowych dla siebie relacjach
  • Przepraszamy za wszystko i nie umiemy powiedziec jasno, kulturalnie i odwaznie co myslimy (ucze sie pilnie rozpoznawania swoich emocji - moje cialo jest swietnym komunikatorem i wiem dobrze kiedy jestem zla, kiedy przestraszona - umie coraz lepiej to rozpoznac, nazwac, umie o tym spokojnie rozmawiac.  
  • Bierzemy wszystko do siebie i wciaz jestesmy w centrum jakis kryzsyow. 

Czesto moje polskie kolezanki, ktore uwazam za osoby wspolczujace , zdrowe emocjonalne, jakos tak prowokujaco i z triumfem mowia - ja jestem zdrowa egoistka! Trudna historia Polski  wyksztalcila w wielu z nas ( nawet jesli nie do konca chcemy sie do tego przyznac przed soba) model  matki -Polki, kobiety ktiore swoje zycie poswieca albo rodzinie, albo jakiejs idei. A  jak nie matka Polka to zdrowa egoistka. Dlaczego nie zdrowy emocjonalnie czlowiekiem dbajacy o swoje zaintersowania, potrzeby rozumiejacym siebie , dbajacy o swoj rozwoj, o bycie w dobrych relacjach, wiedzacy jak konstruktywnie  wspolczuc?

Odkad zrozumialam waznosc posiadania mocnych barier w swoim zyciu, coraz wiecej w nim jest ludzi zdrowych emocjonalnych, przyjazni polegajacych na wymianie energii, przyjazni w ktorych moge byc calkowicie soba, w ktorych nie czuje sie oceniana, w ktorych moge sie rozwijac w ktorych moge dawac to samo wsparcie ktorego potrzebuje. Nie czuje sie zdrowa egoistka, jestem czlowiekiem wspolczujacym o mocnych barierach emocjonalnych.

NOWY ROK 2021 - czego dowiedzialam sie w roku 2020?

  Ze mojemu , prawie 30 -letniemu malzenstwu potrzeba bylo tego czasu spedzonego w domu, ktory wzmocnil nasza przyjazn. I ze zaloba bardzo b...