niedziela, 12 stycznia 2014

January 13

Asany w jodze mozna przetlumaczyc jako roznorakie pozycje i postawy medytacyjne . Sa asany siedzące, stojące jak i leżące. Asany maja nam na celu pomoc w znalezieniu wiekszej harmonii trzech naszych obszarow bycia - ducha, emocji i ciala. Bolace, niezadbane i zapomniane cialo wczesniej czy pozniej odbije sie na duchu i emocjach i odwrotnie- jesli nasza dusza jest obolala, to wczesniej czy pozniej poczujemy to w ciele ( np nerwice) Asany na poczatkowych zajeciach jogi wygladaja troche jak wolna gimnastyka, ale joga to zdecydowanie wiecej niz praca tylko z cialem. Pozycje w jodze ( asany) angazuja narządy ruchu ale joga to tez odpowiednie oddychanie ( pranayama) oraz medytacja (dhyana). Joga to jednak jeszcze cos wiecej niz te dwie godziny spedzone na macie w studiu. Asany, oddechy i medatycja maja nam pomoc w znalezieniu tej bardziej radosnej drogi zycia - zycia nieco wolniejszego, bardziej swiadomego, bardziej ekspansywnego, odwaznego i zaangazowanego. Kazdy czlowiek zupelnie inaczej przeniesie ta joge do swojego zycia. Joga dla kazdego czlowieka bedzie miala zupelnie inny wymiar.


Kiedy ja zaczynalam joge trzy lata temu - joga byla dla mnie czyms niezwykle irytujacym. Bylam weteranka przeroznych aerobikow - energicznych, szybkich i nie widzialam najmniejszego sensu w spedzeniu dlugiej chwili nad ustawieniem placow dloni w pozycji adho mukha svanasana ( pozycja psa z glowa w dol), czy tez ustawieniu stopy w pozycji virabhadrasana II ( pozycji wojownika). Dziwacznosc i niecodziennosc tych nazw byly tez czescia i egzotyki i mojego dyskomfortu. POzycja psa z glowa dol? Pozycja jaszczurki? Wielblada?

Te pozycje byly wolne, niewygodne a moje cialo niesamowicie sztywne. Jednak po godzinie zajec jogi czulam wielka i pozytywna,  roznice w samopoczucia....

Obecnie asany sa bardziej osowojone, mniej egzotyczne, - kolejny krok to przeniesienie tej uwaznosci i swiadomosci rozwijanej na macie na zycie codzienne - i tutaj kazdy musi znalezc swoja droga, swoja perspektywe. . Moja ksiazeczka Rok z Joga koncentruje sie na odkrywaniu , eksploracji naszych emocji.

______________________


HONOR yourself as part of the Infinite.
Uczcij siebie jako czesc wiecznosci.

Samo-czesc, samo-chwala , egocentryzm zabieraja wiele przestrzeni i perspektywy z naszego zycia. Jednak jesli popatrzymy na siebie jako na ogniwo czegos wiekszego - pokolen ludzi przed nami i po nas; czesc natury nas otaczajacej, ogniwo rodzinne czy czesc spolecznosci - nasza perspektywa staje sie zdecydowanie bardziej przestrzenna, bardziej odpowiedzialna.

Cwiczenie na jutro - zamknij oczy i zauwaz siebie jako czesc tego wszystkiego co jest wokol siebie, bez wzgkedu na to czy ci sie to podoba czy nie. Po prostu zaobserwuj...


____________________________________




środa, 1 stycznia 2014

It is 2014!





Dla wszystkich czytelnikow tego bloga najlepsze zyczenia noworoczne - milosci, zdrowia, wzrostu i stabilnosci materialnej.


Pare refleksji z 2013 roku na powitanie 2014.

Byl to bardzo intensywny dla mnie rok, ale byl to w pewnym sensie tez przelomowy. Kilka ostatnich lat zainwestowanych w prace nad swoimi emocjami, dusza i cialem zaczelo przynosic rezultaty. Rok 2013 uplynal mi na solidnej pracy zawodowej i duzej ilosci wyjazdow. Rzucialam sie na gleboko wode z publicznymi wystapieniami i bardzo porawilam swoje umiejetnosci w tej dziedzinie. Zainwestowalam czas w relacje z bliskimi mi ludzmi. Przeczytalam kilka doskonalych ksiazek. Odbylam kilka dobrych szkolen w zakresie zarzadzania. Za duzo pracowalam i czesto pedzilam na leb na szyje....Ale tez duzo kilometrow przebieglam nad moja rzeka, i raz po raz wracalam do jakiej-takiej rownowagi. Lapalam wiele srok za ogon...Zaczynalam i nie zawsze konczylam, mierzac zamiary na sily, ktorych czesto mi nie starczalo. Ale zylam, czulam, kochalam....Nabralam wielkiego apetytu na zycie.....

Ale chyba najwazniejszym osiagnieciem roku 2013 byl fakt ze dotarlam do bardzo pieknego miejsca w moim rozwoju duchowym....Dotarlam tam dwoma drogami, ktore nagle jakby sie spotkaly, polaczyly w jedna. W 2011-12 roku spedzilam duzo czasu z buddyzmem. Nauczylam sie technik medytacyjnym, zaczelam uprawiac joge- byly to latra olbrzymiego wyciszenia, obserwacji swoich mysli - nauczylam sie lepiej doceniac chwile obecna. Byly to lata spedzone z ksiazkami  Pema Chodron (http://pemachodronfoundation.org/) i Thich Nhat Hanh (http://plumvillage.org/about/thich-nhat-hanh/).

W 2013 roku zaczelam tesknic za chrzescijanstwem. Obrzadami. Cyklicznoscia roku liturgicznego - mozna przeniesc kobiete z Krakowa do Waszyngtonu, ale niestety Krakowa nie da sie z jej serca wyrzucic. Prawda taka jest, ze od malego dzuiecka czulam gleboka potrzebe czegos Wiekszego, i znajdowalam to  w tych pieknych krakowskich kosciolach, ktore mnie otaczaly. Ta energia pokolen ludzi wspolnie sie modlacych, tradycja....Pamietam ze wracajac ze szkoly czesto wchodzilam do tych kosciolow - po prostu tam posiedziec....Medytacje, kontemplacja...nienazwane, ale przezywane.....

Zaczelam bardziej regularnie chodzic do mojego parafialnego kosciola episkopalnego o ktorym wczesniej juz pisalam . I nagle odkrylam prace Markusa Borga, profesora teologii w Oregon State University... Click, click - nagle sie zorientowalam ze te moje dwie drogi mialy tak gleboki sens. Ze miedzy tymi moimi dwoma drogami nie ma najmniejszego konfliktu, wrecz przeciwnie, one sie bardzo uzupelniaja.

 Wg slow Marcusa Borga:

“The Christian life is not about pleasing God the finger-shaker and judge. It is not about believing now or being good now for the sake of heaven later. It is about entering a relationship in the present that begins to change everything now. Spirituality is about this process: the opening of the heart to the God who is already here.” 
― Marcus J. Borg, The God We Never Knew: Beyond Dogmatic Religion To A More Authenthic Contemporary Faith

 Zycie chrzescijanina  nie ma na celu zaspokoic Boga machajacego z gory na nas palcem i oceniajacym nas. Zycie chrzescijanina nie polega na tym aby wierzyc lub byc dobrym po to aby odebrac swoja nagrode po smierci. Zycie chrzescianina polega na otwarciu swojego serca na Boga  ktory jest tutaj i teraz. W tym momencie.

I kolejny cytat -

“Christianity's goal is not escape from this world. It loves this world and seeks to change it for the better.” 
― Marcus J. Borg, Speaking Christian: Why Christian Words Have Lost Their Meaning and Power - And How They Can Be Restored

Chrzescijanstwo nie ma byc ucieczka od swiata. Chrzescijanstwo powinno dazyc do zmian czyniacych swiat wokol nas lepszym.

 Niewatpliwie  w roku 2014 przeczytam wiecej ksiazek Marcusa Borga, ale mysle ze w moj rozwoj duchowy nie bedzie wlaczony juz tak bardzo intelekt - te moje sciezki, sciezynki pelne poszukiwan, watpliwosci, ciemnosci, jakby zeszly sie w jedna szeroka droge. Tak jak podczas mojej ostatniej podrozy  z Colorado do Nebraski  gdzie zgubilam sie na gorskich drogach i utknelam w kompletnie mi nie znanym miejscu. Droga ktora jechalam nagle okazala sie byc zamknieta  z powodu silnych wiatrow, ktore doslownie rzucaly  moim malym samochodem.

Musialam zatrzymac sie w  przydroznym hotelu i rozpoczac moja  podroz od nowa. Wyjechalam o czwartej nad ranem, wciaz w glebokich ciemnosciach i  moj GPS zaczal prowadzic mnie jakimis waskimi, bocznymi malymi drogami a  telefon nie dzialal. Nie mialam wyjscia tylko jechac do przodu i zaufac ze ten GPS wie co robi ( obiecuje, solennie obiecuje, ze znajde instrukcje i zaktualizuje te mapy bo nie robilam tego od kilku lat!) i ze  te drogi mnie doprawadza do celu. Te waskie drogi stawaly sie coraz szersze - dwa razy gdzies po drodze sie zagubilam, ale zawrocilami i jechalam dalej. Tylko od czasu do czasu mijalu mnie wielkie ciezarowki, ale przez wiekszosc czasu bylam calkowicie sama, z dala od jakichkolwiek domow.

I w koncu znalazlam sie na szerokiej autostradzie z wyraznym drogowskazem w kierunku miasta w Nebrasce do ktorego jechalam. I na tej autostradzie zobaczylam najpieknijszy wschod slonca. Zatrzymalam sie tam na kawe i na sniadanie - czulam jak opadaja  ze mnie napiecie i nerwy - bylam przepelniona radoscia, wdziecznoscia  i spokojem....Nigdy nie zapomne tego sniadania w przdroznym McDonaldzie i smaku tej kawy... Rozmowy z lokalnymi, bardzo przyjaznymi ludzmi....Jak bardzo bylam wdzieczna za tych ludzi....

W takim nastroju wkraczam w rok 2014 ...Wiem juz teraz ze zycia nie da sie poukladac i zorganizowac noworocznymi postanowieniami. Niemniej jednak spedzilam dzisiaj pare godzin programujac nieco ten moj GPS w intencje- nie mam watpliwosci ze nie raz stane, zabladze, ale mam wielka nadzieje ze w roku 2014 bede miala wiare i odwage do pracy nad swoimi nawykami i zamierzeniami. Ze bedzie w tym roku duzo pieknych wschodow slonca, zapachu kawy i rozmow z ludzmi.

Bedac w Portland  w tym roku, kupilam malenka ksiazeczke pt - Rok Zycia z Joga. Jodze zawdzieczam tak duzo - byl to poczatek mojego zdrowienia fizycznego, i w roku 2014 chcialabym wiecej czasu spedzic poglebiajac moja prace i z cialem i z duchem za pomoca jogi. Bardzo chcialabym w 2015 roku zapisac sie na kurs nauczycieli jogi - wiec bede odkladac na to fundusze, gdyz jest to raczej kosztowna sprawa. Bede chciala poswiecic troche czasu jodze na tym blogu - wg mnie joga i chrzescijanstwo absolutnie sie uzupelniaja; joga wg mnie jest wlaczeniem ciala w relacje z Bogiem, Cialo,  w Sredniowieczu  zepchniete w kat grzechu  - w traduji chrzescijanksiej zostalo tak bardzo zaniedbane.

Filozofia jogi nie rozgranicza pomiędzy ciałem, intelektem, a duchem. Tylko pełna harmonia w funkcjonowaniu tych trzech obszarow zapewni nam optymalne zdrowie. Współczesna badania naukowe coraz czesciej dowodza  że zle funkcjonujace  ciało bardzo wplywa na naszego ducha  i odwrotnie- nie-zadbane emocje, zakopana dusza znajcie swoje odzwierciedlenie  w kiepskim funkcjonowaniu naszego ciała. Asany (pozycje w jodze)  nie są więc jedynie gimnastyką- to system cwiczen  mających poprzez pracę nad swoim cialem i oddechem wplywac na nasza strone duchowa, pomoc nam sie otworzyc na Boga , jakkolwieg go rozumiemy....

Joga , zdrowie i chwilki codzienne bedza ogolnym tematami na blogu w roku 2014.  Mam nadzieje ze bedzie to lzejszy blog....

poniedziałek, 23 grudnia 2013

przedostatni dzien Adwentu = Madrosc







Open your eyes and look for wonder. Pray that the eyes of your heart be enlightened, and look for wisdom. Presume you see only in part, and what you cannot see or understand – because of your soul’s myopia or because of your pain – God sees and understands. In the fullness of time, you will.

Otworz szeroko oczy i szukaj zachwytow. Modl sie abys widzial oczyma serca i szukaj madrosci. Zaloz ze to co widzisz, co rozumiesz nie jest cala rzeczywistoscia - albo z powodu krotkowzrocznosci Twojej duszy, albo tez z powiodu swojego bolu. Bog rozumie wszystko. Nadejdzie czas ze Ty tez zrozumiesz. 

 Widziec oczyma serca?  Przedrzec sie przez powierzchnie zlosci, bolu, arogancji, agresji. Pierwszym krokiem jest nie dac sie wciagnac w te obszary. Jesli tam sie znajdujemy to trzeba stanac twarz w twarz ze swoim bolem. Opatrzec go. Zrozumiec ze Bog, ta sila i energia napedzajaca swiat w kierunki harmonii i wzrostu bedzie z nami jesli sie na nia otworzymy. Bedziemy z nami jesli odwazymy sie wlozyc wysilek w szukanie jej. Gdzie jej szukac? tam gdzie jest spokoj , dobro, milosc, uczciwosc 0 tam gdzie czujemy radosc, wzruszenie, energie do szerzenia dobra. 

środa, 11 grudnia 2013

Dzien dziesiaty adwentu -swiatlo




What would we see if we truly saw one another? Dazzling light? The Light of Light? In our blindness we don’t see—yet. We can begin to imagine what the soul of our souls looks like, the heart of our hearts. And beginning to imagine is the beginning of true vision.

-Br. Mark Brown


Co widzielibysmy , gdybysmy tak naprawde zobaczyli siebie nawzajem? Oslepiajace swiatlo? Kiedy jestesmy niewidomi - to nie mozemy tego zobaczyc. Ale mozemy sobie zaczac wyobrazac jak moze wygladac glebia naszych duszy, glebia naszych serc. I poczatek tego wyobrazenia jest poczatkiem naszej wizji.


Zyjemy w swiecie gdzie wrazliwosc nie jest wartoscia za bardzo ceniona. Wrazliwosc tak czesto jest utozsaminia z naiwnoscia, glupota. Wyrastalam jako placzliwe, zakompleksione i wrazliwe dziecko. Czesto slyszalam ze nie mam szans na sukces w obecnym swiecie, zebym sie wziela w garsc, przestala histeryzowac, pilnowala swojego zycia. I przez jakis czas tak bylo - zablokowalam emocje, stworzylam sobie jakis tam model osoby jak chcialabym byc i zaczelam pracowac nad swoim wizerunkiem. Zakopalam swoje wewnetrzne swiatlo, zapomnialam o nim, i zaczelam probowac zyc oswietlona swiatlem zewnetrznym. Wszystkim tym co we wspolczesnym swiecie nazywa sie sukcesem. 

Jednak tego wewnetrznego swiatla nie da sie stlumic.Czasem nazywane jest ono powolaniem, dusza, pasja. Tej sily w nas ktora mocno daje sie nam we znaki, jesli idziemy pod prad, przeciwko niej. I nie bylo rady - misternie, kawalek po kawalku musialam zaczac odslaniac to moje swiatlo. Musialam zaczac czuc. Najpierw swoj bol. Potem bol innych ludzi.

Jestem dowodem ze ludzie ze odslonietym swiatlem, ludzie nieuzbrojeni, ludzie wrazliwi maja wspaniale zycie. Bogate zycie. Dobre zycie. Pelne ludzi. Pelne radosci. Mysle ze dbajac o swoja dusze, widze wiecej i glebiej w ludziach. Widze w nich potencjal tak samo jak widze swoj potencjal. Wrazliwosc moze nie czyni zycia latwiejszym ( ale czy zycie ma byc latwiejsze?) ale czyni go pelniejszym i glebszym. 

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Osmy dzien adwentu - CZEKANIE



God waits for us to be ready, for “the eyes of our hearts” to be enlightened. But God also waits on us in the face and form of Jesus at Bethlehem. God stoops to us. Waiting conforms us to the image of God, who waits.

-Br. Curtis Almquist

Bog czeka na nas kiedy bedziemy gotowi. Czeka az otworza sie nasze serca. Tak jak czekali ci wszyscy ktorzy spodziewali sie narodzin Jezusa. Tym wlasnie narodzinami Bog pochyla sie do nas. To czekanie dostraja nas do Boga ktory czeka na nas.

Nawet najlepsze NASZE oczekiwania biora czasem w leb. Misternie zlozone plany rozpadaja sie w oka mgnieniu.. Nagle i niespodziewanie wpadamy w sytuacje bez wyjscia.

Tak bardzo chcielibysmy wiedziec, miec pewnosc, zrozumiec, byc na pewnym i solidnym gruncie nad ktorym mamy pelna kontrole...

A tu czesto nic tylko pozostaje czekac. Ostatnio mialam wiele takich sytuacji w swoim zyciu.

Wtedy tak trudno pamietac, ze to czekanie, to zawieszenie , ta niepewnosc to bardzo wazny czas w naszym zyciu . Czas dojrzewania...Czas rozumienia. Zwolnienia. Porzucenia kontroli. Zaufania.

Czas ktorego w moim zyciu bylo tak duzo, i z perspektywy czasu widze ze byloby mi latwiej gdybym zrozumiala ze w tym czasie mojego czekania dzialy sie tak bardzo wazne rzeczy....

Otwieraly mi sie oczy serca. Poniewaz nie moglam pedzic na leb i na szyje, uwazniej rozgladalam sie wokolo. Uczylam sie wspierac na chwili obecnej bojac sie myslac o przyszlosci.Uczylam sie uwaznosci i nadziei.

Dlatego tak bardzo wazne jest byc tu i teraz a nie tam gdzie juz chcialoby sie byc.... Dzisiaj jest dobry dzien zeby o tym pamietac.

niedziela, 8 grudnia 2013

Siodmy dzien adwentu - TAK





We can fall into lots of “no” at times, into cynicism and negativity. This can be toxic and corrosive to the soul—and to the people we live with. Fundamentally, we are meant to say “yes.” We are meant to find our way to all that we can say yes to. We have an inner compass that can lead us to all we can say yes to.

                                                                                                                       -Br. Mark Brown

Kazdy z na byc moze przeszedl w swoim zyciu przez okres zycia na nie; okres cynizmu i negatowizmu. Takie zycie jest toksyczne i niszczace i dla naszego ducha i dla ludzi wokol nas. Jestesmy  stworzeni do zycia na tak. Jestesmy stworzeni do znalezienia takiej drogi abysmy mogli zyc na tak. Kady z nas ma w sobie ten wewnetrzny kompas ktory prowadzi nas do tego wszystkiego, czemu mozemy powiedziec TAK. 

Jestesmy stworzeni do zachwytu. Jestesmy stworzeni do radosci. Do tanca. Do wzruszen i poruszen.  Jestesmy stworzeni do milosci i do przyjazni. Jestesmy stworzeni do  prawdy. i  wolnosci . Zycia pelnego i glebokiego wsrod cudow dnia codziennego. Jestesmy stworzeni do zycia na tak. Jestesmy powoloni do rozwijania swoich talentow tak aby swiatlo Boga moglo sie od nas odbijac i rozswietlac  drogi innych ludzi wokol nas...Wspierac ich potencjal...

Oczywiscie ze sa sytuacje ktorym trzeba powiedziec NIE. Przemocy, okrucienstwu, niesprawiedliwosci, cierpieniu, dyskryminacji, wojnie...Ale im glosniej w naszej duszy slyszymy  NIE, to tym bardziej stanowcze i energiczne powinno byc nasze TAK . Narzekanie, krytykowanie, rezygnacja, depresja, izolacja, zlosc, lek  nie doda swiatla do miejsc gdzie tego swiatla nie ma.  Nie pobudzi ani nas, ani nikogo wokol nas do wztrastania. Jestesmy powolani do zycia wypelnionego swiatlem dobra. Musimy sie otworzyc na to swiatlo...Musimy tez od siebie odbijac to swiatlo...Aby pomoc ludziom znalezc swoje swiatlo...






sobota -dzien szosty adwentu - WSPOL-CZUCIE




Compassion is both a feeling and a way of being that flows out of that feeling. When we feel compassion, we feel the sufferings of others and feel motivated to help relieve them. Prayer deepens this awareness.
                                                                                                            -Br. David Vryhof

Wspol-czucie ( wspolodczuwanie) - jest jednoczesnie emocja jak i droga zycia. Umiejetnosc  wspol-odczucia cierpienia drugiego czlowieka motywuje nas do dzialan w kierunku zmniejszenia tego cierpienia. Modlitwa zwieksza ta swiadomosc.

Cisza, medytacja, i czas "sam-na-sam" jest bardzo wazny. Umozliwia nam poznanie wlasnego bolu, wlasnego cierpienia - najczesciej tam maja zrodlo korzenie tych naszych mniej chlubnych reakcji. Jednak samotny czas na gorze, jesli za dlugi - to staje sie izolacja. Chrzescijanstwo dla mnie jest tak bardzo atrakcyjne, bo Chrystus inspirowal tak bardzo do wspol-odczuwania. Odczuwania bolu i cierpienia drugiego czlowieka. i potrzeba zaangazowania sie, i wyjscia poza siebie. Zaangazowania sie w cos co zmienia swiat. A zmieniac swiat na lepsze moze kazdy. Nawet jesli ten swiat ma tylko wielkosc jednego domu, jednej ulicy, jednej dzielnicy, czy tez jednej wspolnoty. Z mojego doswiadczenia - poprzez nasze zaangazowanie, ten nasz swiat ma tendencje gwaltownego rozrastania. Ludzie chca razem  WSPOL-ODCZUWAC. Ludzie chca razem zmieniac swiat. 

piątek, 6 grudnia 2013

Dzien szosty adwentu- Cisza


.

Without silence, it is hard to truly hear, to truly listen to God’s voice – to hear God speaking God’s “first language.”

-Br. Geoffrey Tristram


Boga glos tak naprawde slyszy sie w Ciszy. Bez tej ciszy trudno jest i slyszec Boga i sluchac Boga. 



czwartek, 5 grudnia 2013

Dzien piatu adwentu - wsluchaj sie w swoje pragnienia



 http://ssje.org/word/

Listen to your desire. Our capacity to desire is God-given. No matter how flimsy our desires, no matter how conflicted or shadowy or duplicitous or even wrong our desires may be on the surface, they are connected to something deep within our souls that really demands attention, and that is good.

-Br. Curtis Almquist


Wsluchaj sie w swoje pragnienia bo one pochodza od Boga. Nawet jesli z pozoru te pragnienia sa blahe, niewazne, dwulicowe czy nawet kompletnie bledne lub niewlasciwe, to przypatrz sie nim, spedz z nimi czas bowiem czesto maja swoje korzenie w tej czesci naszej duszy, ktora domaga sie naszej uwagi a to jest dobre. 





środa, 4 grudnia 2013

Czwart dzien Adwentu - skad mamy wiedziec?



If we don’t know that we are lost, how can we know we need to be found? If we don’t know we need to forgive or be forgiven, how can we know we love or are loved? If we don’t know we are blind, or lame, or sick or deaf or dead, how can we know we need a saviour?

-Br. James Koester


Jesli nie wiemy ze pogubilismy sie, to skad mamy widziec ze potrzebujemy byc odnalezieni. jesli nie wiemy ze potrzebujemy perzebaczyc lub przebaczenia , to skad mamy wiedziec jak kochac siebie  i innych Jesli nie wiemy ze jestesmi niewidomi, chorzy, glusi lub martwi, to skad mamy wiedziec ze potrzebujemy zbawienia. 



Ellen T. Charry, Professor Teologii w Princeton Seminary, w swojej ksiazce God-Art-Happiness ( http://www.amazon.com/God-Art-Happiness-Ellen-Charry/dp/080286032X_ twierdzi ze chrzescijanska tradycja, ktora obiecuje szczescie, ale tylko w zyciu po smierci - ( jakze znajomy w polskiej tradycji krzyz i cierpienie ktory ma nam zarobic pelnie szczescia po smierci) jest mylna interpretacja ewangelii. Profesor Charry twierdzi ze szczescie to nie jest emocja, lecz raczej etyczne zycie, ktore zbliza nas do Boga, czyli Piekna, Radosci, Milosci, Wspolczucia, Harmonii i Dobra . Zycie, ktore dostepne jest dla nas teraz i tutaj. Zycie, przez ktore Bog moze realizowac swoje intencje.  Jesli z naszego zycia wydziera pustka i smutek to potrzebujemy zbawienia.


wtorek, 3 grudnia 2013

Adventu dzien trzeci - zobacz!






Advent is a season of waiting, of anticipation, of preparation. We are waiting expectantly for the Lord and preparing ourselves to meet him when he comes. But how exactly do we prepare for the coming of the Lord? The answer suggested by the gospel might surprise us. John [the Baptist] says, REPENT. 

Adwent to okres oczekiwania, przewidywania i przygotowania. Czekamy niecierpliwie na Boga i przygotowujemy sie na spotkanie z Nim kiedy juz nadejdzie. Ale jak wlasciwie czlowiek moze sie przygotowac na przyjscie Boga? Rada z ewangelii moze nas zaskoczyc bowiem Jan Baptysta mowi - OPAMIETAJCIE SIE.???

 Opamietajcie sie? Pokuta, ciemnosc, pustka, zalosc, rekolekcje adwentowe  - tak pamietam adwent ze swojego dziecinstwa. Wyciszony czas, moze nie az tak bardzo smutny jak ten w Wielkim Poscie, ale zdecydowanie czas "naprawy siebie". Czy naprawde jest to przeslanie Ewangelii? 

Greckie slowo "metanoia" zostalo przetlumaczone na jezyk polski - jako "opemietac sie", czyli zrozumiec zlo i za to zlo zalowac. Bardziej jednak doslowne  tlumaczenie slowa "metanoia" to zmiana myslenia. Roznica moze subtelna, ale jakze mniej groznie brzmi to bardziej doslowne tlumaczenie - "Zmien myslenie swoje".  

Kazda bowiem zmiana zewnetrzna ma swoj poczatek w naszym mysleniu. Nasze mysli sa zwierciadlem rzeczywistosci, nawet jesli rzeczywistosc ta sama w czasie i przestrzeni, to czesto tak bardzo rozna w zaleznosci od naszej interpretacji. 

Moze wiec w okresie adwentowym warto "zobaczyc" swoje mysli, swoje interpretacje oraz percepcje swiata wokol nas? 

Moze w okresie adwentu wystarczy tak po prostu stanac przed Bogiem bez calego naszego bagazu emocjonalnego, w ciszy i bez tej calej skorupy ochronnej na naszym sercu. Bez poczucia winy, bez poczucia wyzszosci, bez poczucia nizszosci, bez poczucia ze sie cos nam nalezy, albo nie-nalezy, bez poczucia krzywdy, bez strachu przed przyszloscia, bez zalu ze przeszloscia. Tu i teraz w pelnym otwarciu. I  z tego obdartego z naszych interpretacji  miejsca zobaczyc czy nasze mysli pomagaja nam widziec swiat i siebie tak jak widzialby go Bog....Czy te mysli sa poczatkiem swiata milosci, radosci, wspolczucia , harmonii i ciszy? W nas samych? Czy takimi myslami dotykami ludzmi wokol nas?  

Bo swiat wokol nas  to przedluzenie  tego co w nas.







NOWY ROK 2021 - czego dowiedzialam sie w roku 2020?

  Ze mojemu , prawie 30 -letniemu malzenstwu potrzeba bylo tego czasu spedzonego w domu, ktory wzmocnil nasza przyjazn. I ze zaloba bardzo b...