Zmiany. Zmiany w pracy. Zmiany, ktore potencjalnie przyniosa mi wiecej ciszy i skupienia. Przejme jeden nowy projekt z pracownikiem, oddam dwa projekty z pracownikiem z ktorym mialam bardzo trudna relacje. Wlozylam bardzo duzo i emocji, i wysilku w ta relacje - doszlismy wspolnie do stanu poprawnej rownowagi, ale musze sie przyznac ze ta decyzja mnie szczerze zadowolila. Mysle ze bedziemy lepszymi kolegami pracujac obok siebie, niz pracujac w zespole, ktorym ja zarzadzam.
Zmiany tez zwiazane z tym ze od czterech lat dojezdzalismy z G. razem do pracy, razem wracalismy. Dwie godziny wspolnego czasu. Czytalismy razem, duzo rozmawialismy, sluchalismy radia. Mam wielkie szczescie ze moj maz jest moim bardzo dobrym przyjacielem. I dzis musialam wrocic sama, i niewiadomo czy ten olbrzymi luksus wspolnych dojazdow, nie skonczy sie. I smutno mi bardzo, bo byl to dobry wspolny czas. Ale jeszcze zobaczymy. Jesli sie nie skonczy, to bede doceniala ten wspolny czas jeszcze bardziej, jesli sie skonczy to moze zmienie swoj rozklad dnia...
Dzis wracalam z pracy metrem, i czytalam wywiad z Thich Nhat Hahn, starym i madrym buddyjskim mnichem, poeta i aktywista.
Zapytany, jak mozna zmienic swiat, odpowiedzial:
Imagine
a pine tree standing in the yard. If that pine tree were to ask us what
it should do, what the maximum is a pine tree can do to help the world,
our answer would be very clear: “You should be a beautiful, healthy
pine tree. You help the world by being your best.” That is true for
humans also. The basic thing we can do to help the world is to be
healthy, solid, loving, and gentle to ourselves. Then when people look
at us, they will gain confidence. They will say, “If she can do that, I
can do that too!”
Wyobraz sobie jodle w twoim ogrodzie. Jesli to drzewo zapytaloby sie co mogloby zrobic aby wesprzec swiat, nasza odpowiedz bylaby jasna -po prostu badz piekna i zdrowa jodla. Pomagasz swiatu jesli jestes najlepsza jaka mozesz byc. Tak samo z ludzmi. Najwazniejsza rzecza jak mozemy zrobic dla swiata to byc zdrowym, mocnym, kochajacym, i lagodnym w stosunku do siebie. Wtedy ludzie patrzac na nas, nabieraja pewnosci - jesli ona moze taka byc, ja tez potrafie.
Podpisuje sie pod tym calym sercem. Najbardziej zmienialam sie w obecnosci takich wlasnie zdrowych, pieknych emocjonalnie, dobrych , zadbanych, kochajacych siebie ludzi. Ja tez taka chce byc. I to jest cel tych moich 366 dni.
I want to be a beautiful and healthy pine tree!
Wyslalam zaproszenie na pierwsze spotkanie klubu ksiazkowego.
Dobre wazenie naspotkaniu Straznikow Wagi.
środa, 11 stycznia 2012
wtorek, 10 stycznia 2012
Dzien:10
Dzis stoczylam ze soba prawdziwa walke. Biore udzial w tym programie (z kanapy do biegania 5 kilometrow) W soboty trenujemy z grupa, trenerka komunikuje sie z nami przez email, i dostajemy zadania - dwa razy tygodniu mamy odbyc swoj wlasny trening. Nie jest latwo sie zmobilizowac do biegania na zewnatrz - jest ciemno rano, jest ciemno wieczorem, poza tym jest zimno. I takie ze soba dzis toczylam rozmowy - nie jestes w takiej zlej kondyncji, nic sie nie stanie jak opuscisz jeden trening. Nadrobisz jutro i pojutrze. Odpocznij sobie jeszcze jeden dzien - mialas byc otwarta, elastyczna. Wreszcie przestalam myslec. Wzielam kilka oddechow, zeszlam na swoja tasme do biegania i odbylam caly trening, od poczatku do konca. Uczciwie! Jestem bardzo z siebie dumna, bo nie bylo latwo. A polepszenie mojej fizycznej kondyncji jest mi niezbedne do poglebienia relacji ze soba, do poglebienia swojej duchowej strony.
Odbylam dzis bardzo mila rozmowe z moja starsza kolezanka, ktora jest mi troche mentorem w tym amerykanskim moim zyciu. Rozmawialismy o naszym klubie ksiazkowym. Mam plan, jutro wysle zaproszenie. Oczywiscie, gdzies tam na dnie moich emocji, jest strach ze porywam sie z motyka na slonce. Ze nikt nie zechce przyjsc na piewrsze spotkanie, itp, itd. Czas na wylaczenie moich i mysli i dzialanie. Tutaj i teraz.
Jutro mam nadzieje dotrzec na Weight Watchersa. Z optymizmem bede wchodzic na wage.
Teraz wiem ze plan otoczenia wszystkich obszarow swojego zycia w ciagu jednego dnia jest niemozliwe, kiedy pracuje. Zmieniam troche taktyke i bede myslala o tym w kategorii tygodnia. To sie nazywa elastycznosc, nie rezygnacja z zadania domowego!
Dzis znow sluchalam uwaznie. Coraz lepiej mi to idzie. Coraz mam wiecej ciszy wokol siebie. Mam pieknie posprzatane biurko w pracy i duzo przestrzeni na nim.
Odbylam dzis bardzo mila rozmowe z moja starsza kolezanka, ktora jest mi troche mentorem w tym amerykanskim moim zyciu. Rozmawialismy o naszym klubie ksiazkowym. Mam plan, jutro wysle zaproszenie. Oczywiscie, gdzies tam na dnie moich emocji, jest strach ze porywam sie z motyka na slonce. Ze nikt nie zechce przyjsc na piewrsze spotkanie, itp, itd. Czas na wylaczenie moich i mysli i dzialanie. Tutaj i teraz.
Jutro mam nadzieje dotrzec na Weight Watchersa. Z optymizmem bede wchodzic na wage.
Teraz wiem ze plan otoczenia wszystkich obszarow swojego zycia w ciagu jednego dnia jest niemozliwe, kiedy pracuje. Zmieniam troche taktyke i bede myslala o tym w kategorii tygodnia. To sie nazywa elastycznosc, nie rezygnacja z zadania domowego!
Dzis znow sluchalam uwaznie. Coraz lepiej mi to idzie. Coraz mam wiecej ciszy wokol siebie. Mam pieknie posprzatane biurko w pracy i duzo przestrzeni na nim.
poniedziałek, 9 stycznia 2012
Dzien 9
Wolniejszy czas w pracy. Grupowe spotkanie - wiecej sluchalam, mniej mowilam. Zlapam sie nad tym ze jak jestem zdenerwowana, to bardzo duzo mowie. Wpadam w panike gdy na spotkaniach zalega cisza. Nawet jesli nie sa to moje spotkania. Kilka razy juz sie zlapalam na tym jak cisza, bezruch powoduje u mnie gleboki dyskomfort. Zaczelam praktywac ta cisze. W samochodzie z G. Na spotkaniach. Mniej slow, wiecej s;uchania. To dobrze.
Dla ciala: Odpoczynek, i bardzo duzo jarzyn, ktore staly sie ostatnio podstawa moich posilkow.
Dla ducha: Czytam po raz drugi ta ksiazke
Dla intelektu: Spedzilam dzis godzine nad poprawa artykulu kolezanki z Polski. Bylam bardzo podbudowana tym, ze mimo to ze moja praca nie jest naukowa, musimy czesto siegac do naukowych opracowan, i czulam sie bardzo kompetentna.
Dla emocji -???Nie wiem. Mialam przemila rozmowe z kolezanka zza sciany. Opowiadal mi o koncercie na ktorym byla niedawno.
.
niedziela, 8 stycznia 2012
Dzien 8
Niedziela. Zaczeta od kontaktu telefonicznego z najblizszymi. Troszke cieplego czasu z G. To taki dobry start w ten dzien odpoczynku.W ramach dbalosci o moja strone fizyczna -- godzina pracy w ogrodzie. Znow piekne slonce dzisiaj, mam wielka nadzieje ze to w zeszlym roku nabylismy ten kredyt na ta pogode, i ze zima w tym roku bedzie dla nas laskawa. W ogrodzie wciaz grabie jesienne liscie. Teraz juz bardzo suche, pomarszczone i lekkie. Laduje je do kublow - w srode zostana zabrane na wspolny, wielki kompost.
Potem pojechalismy do kosciola. Kazanie, byla wazna wsakzowka dla mnie. Ten blog zaczyna sie troche zmieniac w projekt samo-poprawy, doskonalenia. Stad juz jeden maly krok do perfokcjonizmu i sztywnosci myslenia. To pulapka, w ktora moge bardzo latwo wpasc. Ten blog, mial pomoc mi byciu czujnym i otwartym. Jedna z mysli z dziesiejszego kazania, to to ze podczas Chrztu Swietego stalismy sie ukochanymi dziecmi Boga, i mamy w sobie wszystko co nam potrzeba do pelnego zycia. Dlatego doskonalenia, dramatyczne zmiany nie sa nam potrzebne. Potrzebne jest jednak oszliwowanie tych cennych darow ktore mamy w sobie. To duza roznica, bowiem drugi scenariusz daje nam wieksza motywacje spojrzenia z bliska na te nasze talenty, dary. I jesli nie koncentrujemy sie nad tym czego nie mamy, mamy wiecej czasu na spedzenie z tym co mamy.
Be thankful for what you have; you'll end up having more. If you concentrate on what you don't have, you will never, ever have enough.
Oprah Winfrey
Badz wdzieczny za to co masz, a bedziesz miec wiecej. Jesli jednak bedziesz koncentrowac sie nad tym, czego nie masz to nigdy, przenigdy nie bedziesz mial wystarczajaco duzo.
Jak to swieta prawda.
Umiescilam pare zdjec z naszej pieknej wycieczki do NYC na naszym blogu.
W przyszlym tygodniu bede praktykowac wiecej ciekawosci i otwrtosci. Zauwazania i zatrzymawania.
Potem pojechalismy do kosciola. Kazanie, byla wazna wsakzowka dla mnie. Ten blog zaczyna sie troche zmieniac w projekt samo-poprawy, doskonalenia. Stad juz jeden maly krok do perfokcjonizmu i sztywnosci myslenia. To pulapka, w ktora moge bardzo latwo wpasc. Ten blog, mial pomoc mi byciu czujnym i otwartym. Jedna z mysli z dziesiejszego kazania, to to ze podczas Chrztu Swietego stalismy sie ukochanymi dziecmi Boga, i mamy w sobie wszystko co nam potrzeba do pelnego zycia. Dlatego doskonalenia, dramatyczne zmiany nie sa nam potrzebne. Potrzebne jest jednak oszliwowanie tych cennych darow ktore mamy w sobie. To duza roznica, bowiem drugi scenariusz daje nam wieksza motywacje spojrzenia z bliska na te nasze talenty, dary. I jesli nie koncentrujemy sie nad tym czego nie mamy, mamy wiecej czasu na spedzenie z tym co mamy.
Be thankful for what you have; you'll end up having more. If you concentrate on what you don't have, you will never, ever have enough.
Oprah Winfrey
Badz wdzieczny za to co masz, a bedziesz miec wiecej. Jesli jednak bedziesz koncentrowac sie nad tym, czego nie masz to nigdy, przenigdy nie bedziesz mial wystarczajaco duzo.
Jak to swieta prawda.
Umiescilam pare zdjec z naszej pieknej wycieczki do NYC na naszym blogu.
W przyszlym tygodniu bede praktykowac wiecej ciekawosci i otwrtosci. Zauwazania i zatrzymawania.
sobota, 7 stycznia 2012
Dzien 7
Co za piekny dzien! Wiosna w styczniu. Slonce. Niebieskie niebo. Widzialam dzis piekny wschod slonca. Biegalam. Plywalam w styczniu na zewnetrznym basenie. Co za wspaniale uczucie - ciepla woda i mrozne powietrze.
Zrobilam GRUNTOWNE I SWIATECZNE porzadki (tak swiateczne po Nowym Roku, nie bylo czasu przed swietami)- od razu choinka sie zalapala na te porzadki. Usuwam systematycznie materie ktora mi nie sluzy. Na szczescie mam tutaj blisko sklep w ktorym te wszystkie niepotrzebne moje rzeczy zostana sprzedane, i jakas czesc pieniedzy zostanie oddana na cele charytatywne. Poza tym ludzie pracujacy w tym sklepie maja prace. Jest cos absolutnie terapeutycznego w gruntownym sprzataniu. Robie to od swieta, zazwyczaj szkoda mi na to czasu - dzis mialam nieprzeparta potrzebe zaglebic sie we wszystkie zakamary, przewietrzyc, odkurzyc, wyrzucic co niepotrzebne. To samo dzieje sie we mnie. Lapie sie na tym, ze coraz czesciej widze ktore mysli absolutnie mnie nie sluza.
Mysl na dzisiaj:
When you are on a journey, it is certainly helpful to know where you are going or at least the general direction in which you are moving, but don’t forget: the only thing that is ultimately real about your journey is the step that you are taking at this moment.
Eckhart Tolle
Moje tlumaczenie - W tej naszej ziemskiej wedrowce, powinnismy mniej wiecej wiedziec dokad zmierzamy, jednak tak naprawde, liczy sie ten jeden jedyny krok ktory robimy w tej obecnej chwili.
Pierwszy tydzien uwaznego zycia minal. Wydaje mi sie ze ten tydzien byl dluzszy - niewatpliwie przezylam go pelniej, i otwarciej. Najlepiej jak moglam. Nie doskonale - ale takich absolutnie aspiracji nie mam. Wrecz przeciwnie. Ale najlepiej jak moglam. Moje serce jest nieco szerzej otwarte, jestem dojrzalsza ispokojniejsza. Coraz czesciej lapie sie na tym ze jestem bardzo wdzieczna za wszystko co mam w swoim zyciu.
Zrobilam GRUNTOWNE I SWIATECZNE porzadki (tak swiateczne po Nowym Roku, nie bylo czasu przed swietami)- od razu choinka sie zalapala na te porzadki. Usuwam systematycznie materie ktora mi nie sluzy. Na szczescie mam tutaj blisko sklep w ktorym te wszystkie niepotrzebne moje rzeczy zostana sprzedane, i jakas czesc pieniedzy zostanie oddana na cele charytatywne. Poza tym ludzie pracujacy w tym sklepie maja prace. Jest cos absolutnie terapeutycznego w gruntownym sprzataniu. Robie to od swieta, zazwyczaj szkoda mi na to czasu - dzis mialam nieprzeparta potrzebe zaglebic sie we wszystkie zakamary, przewietrzyc, odkurzyc, wyrzucic co niepotrzebne. To samo dzieje sie we mnie. Lapie sie na tym, ze coraz czesciej widze ktore mysli absolutnie mnie nie sluza.
Mysl na dzisiaj:
When you are on a journey, it is certainly helpful to know where you are going or at least the general direction in which you are moving, but don’t forget: the only thing that is ultimately real about your journey is the step that you are taking at this moment.
Eckhart Tolle
Moje tlumaczenie - W tej naszej ziemskiej wedrowce, powinnismy mniej wiecej wiedziec dokad zmierzamy, jednak tak naprawde, liczy sie ten jeden jedyny krok ktory robimy w tej obecnej chwili.
Pierwszy tydzien uwaznego zycia minal. Wydaje mi sie ze ten tydzien byl dluzszy - niewatpliwie przezylam go pelniej, i otwarciej. Najlepiej jak moglam. Nie doskonale - ale takich absolutnie aspiracji nie mam. Wrecz przeciwnie. Ale najlepiej jak moglam. Moje serce jest nieco szerzej otwarte, jestem dojrzalsza ispokojniejsza. Coraz czesciej lapie sie na tym ze jestem bardzo wdzieczna za wszystko co mam w swoim zyciu.
piątek, 6 stycznia 2012
Dzien 6
Piekna pogode mamy tej zimy w Waszyngtonie. Slonce, i stosunkowo cieplo. Piatek z reguly jest dniem wolniejszy. Zazwyczaj pracuje w piatki z domu - moj kalendarz pracowy pozostaje w miare pusty. Dzis pojechalam do pracy - i byl to zdecydowanie spokojniejszy i bardziej uwazny dzien. Poranek mialam pozny, pozwolilam sobie swiadomie na spanie do 7 gdyz dlugo w nocy nie moglam usnac. Zazwyczaj tak sie dzieje jak korzystam z komputera przed snem.
New Seeds of Contemplation, Thomasa Mertona idzie w odstawke. Mimo ze chce pozostac otwarta na wszelaka inspiracje, nie bardzo moge przedrzec sie przez mistyczna i skomplikowana duchowsc tego cysterskiego mnicha. Merton wprawdzie nie uzywa egzaltowanego i wznioslego jezyka, mowi prostym, codziennym jezykiem o duchowosci - jednak ta duchowosc jest tak skomplikowana, tak wyostrzona przez ubogie i wyizolowane zycie, ze niemalze niepraktyczna i nieosiagalna w zyciu normalnego czlowieka.Bardzo ostra i bardzo ascetyczna. Moj perfokcjonizm, oraz tendencja do widzenia swiata w dwoch kolorach mialaby szanse bardzo wysotrzyc sie przy tej lekturze. Nie chce tego. Wierze ze spotaknia z Bogiem ( jakkolwiek go rozumiemy) moga nastapic w kazdym zyciu, jesli zyjemy z otwartym sercem.
Moja skomplikowana droga religijna wyrobila we mnie bardzo duza doze telerancji. Bog przybiera rozne formy i spotyka ludzi na rozne sposoby.
Wciaz wracam do ksiazek Pemy Chodram, ktora bez skomplikowanych teologii, pokazuje jak mozna radzic sobie z naszymi egzystencjonalnym lekami. Tutaj jeden z pieknych cytatow:
The idea of karma is that you continually get the teachings that you need to open your heart. To the degree that you didn't understand in the past how to stop protecting your soft spot, how to stop armoring your heart, you're given this gift of teachings in the form of your life, to give you everything you need to open further.”
― Pema Chödrön
Kazdy moment naszego zycia uczy nas jak zdzierac skorupy z naszego serca. Jesli to rozumiemy, to mamy odwage stanac na brzegu tych trudnych sytuacji, albo nawet w ich centrum, i z ciekawoscia zapytac sie - czego ja sie teraz ucze? Jakiego skorupska sie pozbywam?
Dzis koncentrowalam sie na bardzo zdrowym jedzeniu. Wczoraj wieczor zrobilam sobie plan na stronie WW, ktory podlicza punkty, i udalo mi sie wytrwac w tym planie. Plan ten zaklada bezkarna mozliwosc dojadania warzywami i owocami - mozna jesc wszystko, tylko trzeba kontrolowac ilosc. Niestety, moja uwaznosc zostala tak zaklocona czekoladkami , ktore dostalam od jednego z pracownikow, ze zdecydowam sie na drastyczny krok. Poniewaz nie dawaly mi spokoju, wolaly do mnie, mimo ze ukrylam je gleboko w zamrazarce, Zywot ich musial niestety zakonczyc sie w pracowym kibelku. Nie, nie moglam ich nikomu dac, gdyz chyba wszyscy pozbywaja sie nadmaru czekolad ( i kilogramow) swiatecznych. Rozwiazanie drastyczne, ale bardzo skuteczne.
Dzis napisalam do kolezanki w sprawie klubu ksiazkowego. mam grupe bardzo milych przyjaciol, z ktorymi wspolnie moglibysmy czytac ksiazki i na ich temat rozmawiac.
Jutro perwszy trening biegowy.
New Seeds of Contemplation, Thomasa Mertona idzie w odstawke. Mimo ze chce pozostac otwarta na wszelaka inspiracje, nie bardzo moge przedrzec sie przez mistyczna i skomplikowana duchowsc tego cysterskiego mnicha. Merton wprawdzie nie uzywa egzaltowanego i wznioslego jezyka, mowi prostym, codziennym jezykiem o duchowosci - jednak ta duchowosc jest tak skomplikowana, tak wyostrzona przez ubogie i wyizolowane zycie, ze niemalze niepraktyczna i nieosiagalna w zyciu normalnego czlowieka.Bardzo ostra i bardzo ascetyczna. Moj perfokcjonizm, oraz tendencja do widzenia swiata w dwoch kolorach mialaby szanse bardzo wysotrzyc sie przy tej lekturze. Nie chce tego. Wierze ze spotaknia z Bogiem ( jakkolwiek go rozumiemy) moga nastapic w kazdym zyciu, jesli zyjemy z otwartym sercem.
Moja skomplikowana droga religijna wyrobila we mnie bardzo duza doze telerancji. Bog przybiera rozne formy i spotyka ludzi na rozne sposoby.
Wciaz wracam do ksiazek Pemy Chodram, ktora bez skomplikowanych teologii, pokazuje jak mozna radzic sobie z naszymi egzystencjonalnym lekami. Tutaj jeden z pieknych cytatow:
The idea of karma is that you continually get the teachings that you need to open your heart. To the degree that you didn't understand in the past how to stop protecting your soft spot, how to stop armoring your heart, you're given this gift of teachings in the form of your life, to give you everything you need to open further.”
― Pema Chödrön
Kazdy moment naszego zycia uczy nas jak zdzierac skorupy z naszego serca. Jesli to rozumiemy, to mamy odwage stanac na brzegu tych trudnych sytuacji, albo nawet w ich centrum, i z ciekawoscia zapytac sie - czego ja sie teraz ucze? Jakiego skorupska sie pozbywam?
Dzis koncentrowalam sie na bardzo zdrowym jedzeniu. Wczoraj wieczor zrobilam sobie plan na stronie WW, ktory podlicza punkty, i udalo mi sie wytrwac w tym planie. Plan ten zaklada bezkarna mozliwosc dojadania warzywami i owocami - mozna jesc wszystko, tylko trzeba kontrolowac ilosc. Niestety, moja uwaznosc zostala tak zaklocona czekoladkami , ktore dostalam od jednego z pracownikow, ze zdecydowam sie na drastyczny krok. Poniewaz nie dawaly mi spokoju, wolaly do mnie, mimo ze ukrylam je gleboko w zamrazarce, Zywot ich musial niestety zakonczyc sie w pracowym kibelku. Nie, nie moglam ich nikomu dac, gdyz chyba wszyscy pozbywaja sie nadmaru czekolad ( i kilogramow) swiatecznych. Rozwiazanie drastyczne, ale bardzo skuteczne.
Dzis napisalam do kolezanki w sprawie klubu ksiazkowego. mam grupe bardzo milych przyjaciol, z ktorymi wspolnie moglibysmy czytac ksiazki i na ich temat rozmawiac.
Jutro perwszy trening biegowy.
czwartek, 5 stycznia 2012
Dzien 5
To pewno bylby ostatni dzien mojej energii noworocznej, gdyz zaspalam haniebnie dzisiaj - obudzilam sie o 7:10 am. Ja czlowiek ranny, zazwyczaj budze sie tuz przed budzikiem nastawionym na godzine 5 rano. Ranek byl pospieszny i niezorganizowany. Rownowage odzyskalam w samochodzie, gdzie kontynuowalam czytanie Thomasa Mertona, New Seeds of Contemplation Bylam zdecydowanie zamknieta dzisiaj na jakiekolwiek nasiona kontemplacji, ale kontynuowalam szukajac dla siebie jakiegos okrucha madrosci, na ktorym moglabym zaczepic moja mysl. Znalazlam, w rozdziale o emocjach religijnych i o egzaltacji, slomianym ogniu, ktora moze byc i radosna, i mocna ale tak naprawde prawdziwa wiara nie jest. Wiara to nie sa emocje. Wiara to dyscyplina myslenia. Dyscyplina myslenia! Emocje i te radosne, i te tragiczne maja tendencje miec nad nami olbrzymia wladze. Postanowilam ze dzis bede praktykowac cisze mysli. Skupienie. W pracy nastepuja pewne przetasowania personalne - nie idzie to calkowicie po mojej mysli. Sprawy, ktore powinny byc zaltwiane z moim udzialem, sa zalatwiane powyzej mnie. Moje ego troche cierpi, i domaga sie rozwiazania.Bycie w centrum negocjowania promocji, daje poczucie waznosci, kontroli, ale jest to tylko zludzenie. Dzieki dyscyplinie swojego myslenia zostawilam te sprawy w spokoju. Niech biegna swoim torem.Wszelkiego rodzaju konfrontacja zabralaby zbyt duzo czasu i energii w momencie, gdy mam naprawde duzo pracy, i staram sie wygospodarowac nieco wiecej ciszy i czasu w swoim zyciu. Jestem dumna, z tej dyscypliny mojego myslenia dziasiaj.
Dzieki nie-angazowaniu sie w sprawy, ktore moze i sa w jakims stopniu pilne dla mnie ale tak naprawde nie majacego az tak wielkiego znaczenia, bo wczesniej czy pozniej jakos sie rozwiaza - wygospodarowalam godzine na wizyte w osrodku Weight Watcher's (WW)Kobieta ktora prowadzi zajecia w srody jest jedna z najbardziej zabawnych osob jak znam. Usmialam sie do lez, jak opowiadala ze byl okres w jej zyciu gdy wszystkie jest ubrania staly sie za ciasne na nia to wtedy potrafila sie sama siebie przekonac ze jej suszarka jest zepsuta, i po prostu zbyt gorace powietrze pokurczylo jej te ubrania. Potrafila sama siebie przekonac ze przytyla z 5 kg. Przytyla 20 kg!
Mysle ze latwiej bedzie mi uczesczac na te zajecia WW w srode, tym bardziej ze chodze tam z kolezanka z pracy. W zwiazku z tym zostalam zwazona, zamierzona - od kwietnia utrzymalam ta sama wage, mimo roku obfitujacego w liczne sluzbowe posilki i wyjazdy. No wiec mam i na tym polu troche nowy start.
Wieczorem, swiadoma ze bede musiala rozliczyc sie na tym blogu - poszlam na 45-minutowy marszobieg ( dzieki dyscyplinie myslenia nie dalam sie moim bardzo przebieglym myslom wprowadzic w pole - probowaly mnie przekonac ze jest zimno, ze moze powinnam pojechac na gym, ze jeden dzien przerwy dobrze mi zrobi i ze nadrobie w weekend.) Czulam sie dzis bardzo wyspana, po 10 minutach marszu nabralam energii. Po powrocie do domu wlaczylam jeszcze CDdo gimnastyki, i pocwiczylam kolejne 10 minut. Okazuje sie ze mam swietne CD do jogi ( tak , kupionie w porywach zmian mojego zycia ktore zazwyczaj zaczynaly - i konczyly sie. w sklepach) gdzie sa swietne cwiczenia oddechowe i medytacyjne. Zmodyfikuje moja ranna rutyne i zamiast takich siedzacych nedytacji, bede cwiczyc ta joge. Przy moim tempie i rozbieganiu, jest to najtrudniejsza czesc mojego zycia, ale ( ku przypomnieniu) -
Rebellion, disruption, and chaos are beloved sites for transformation.-----
Nie jest sztuka znalezc cisze w ciszy. Sztuka jest znalezc ja w chaosie, i jest to okazja do dyscypliny mysli, od ktorej zaczyna sie nasza cisza.
Dzieki nie-angazowaniu sie w sprawy, ktore moze i sa w jakims stopniu pilne dla mnie ale tak naprawde nie majacego az tak wielkiego znaczenia, bo wczesniej czy pozniej jakos sie rozwiaza - wygospodarowalam godzine na wizyte w osrodku Weight Watcher's (WW)Kobieta ktora prowadzi zajecia w srody jest jedna z najbardziej zabawnych osob jak znam. Usmialam sie do lez, jak opowiadala ze byl okres w jej zyciu gdy wszystkie jest ubrania staly sie za ciasne na nia to wtedy potrafila sie sama siebie przekonac ze jej suszarka jest zepsuta, i po prostu zbyt gorace powietrze pokurczylo jej te ubrania. Potrafila sama siebie przekonac ze przytyla z 5 kg. Przytyla 20 kg!
Mysle ze latwiej bedzie mi uczesczac na te zajecia WW w srode, tym bardziej ze chodze tam z kolezanka z pracy. W zwiazku z tym zostalam zwazona, zamierzona - od kwietnia utrzymalam ta sama wage, mimo roku obfitujacego w liczne sluzbowe posilki i wyjazdy. No wiec mam i na tym polu troche nowy start.
Wieczorem, swiadoma ze bede musiala rozliczyc sie na tym blogu - poszlam na 45-minutowy marszobieg ( dzieki dyscyplinie myslenia nie dalam sie moim bardzo przebieglym myslom wprowadzic w pole - probowaly mnie przekonac ze jest zimno, ze moze powinnam pojechac na gym, ze jeden dzien przerwy dobrze mi zrobi i ze nadrobie w weekend.) Czulam sie dzis bardzo wyspana, po 10 minutach marszu nabralam energii. Po powrocie do domu wlaczylam jeszcze CDdo gimnastyki, i pocwiczylam kolejne 10 minut. Okazuje sie ze mam swietne CD do jogi ( tak , kupionie w porywach zmian mojego zycia ktore zazwyczaj zaczynaly - i konczyly sie. w sklepach) gdzie sa swietne cwiczenia oddechowe i medytacyjne. Zmodyfikuje moja ranna rutyne i zamiast takich siedzacych nedytacji, bede cwiczyc ta joge. Przy moim tempie i rozbieganiu, jest to najtrudniejsza czesc mojego zycia, ale ( ku przypomnieniu) -
Rebellion, disruption, and chaos are beloved sites for transformation.-----
Nie jest sztuka znalezc cisze w ciszy. Sztuka jest znalezc ja w chaosie, i jest to okazja do dyscypliny mysli, od ktorej zaczyna sie nasza cisza.
środa, 4 stycznia 2012
Dzien 4
Brutalny dzien w pracy, wypelniony spotkaniami, telefonami i rosnaca
lista spraw do zalatwienia. Zauwazylam zdecydowanie wiecej ciszy i
spokoju w sobie - mimo dosc intensywnego dzisiejszego tempa. Nie bylam w
stanie trzymac sie mojego rozkladu dnia, ale byly momenty ze
korygowalam moja pospiesznosc i wracalam do uwaznosci. Ten rok jest
rokiem dyscypliny, systematycznosci i malych kroczkow - rozciagania
siebie w nowych kierunkach. Jest tez rokiem ciszy - po raz pierwszy w
moim zyciu jestem tak skupiona na sobie. Nie jest moim zamiarem pozostac
w tym miejscu - jestem pewna ze wroce do swojej aktywnosci spolecznej,
ale wroce tam z wieksza efektywnoscia, dojrzalsza i z nowymi silami
Krotkie podsumowanie dnia:
Pamietalam o kartkach urodzinowych dla moich pracownikow. Interesujace ze jeden z nich obchodzi swoje urodziny w pierwszy dzien stycznia , a drugi w Boze Narodzenie. Pojdziemy tez na wspolny, grupowy lunch. (Wazne, a niekoniecznie pilne!)
Rano, mimo poteznego mrozu, wyszlam na intensywny marszobieg. Godzine dokonczylam cwiczeniami jogi z CD.
Podczas podrozy do pracy czytalam fragmenty z ksiazki Thomasa Mertona New Seeds of Contemplation . Ksiazke ta juz mam od dawien-dawna, bowiem jeszcze w Polsce czytalam tlumaczonia polskie Mertona - musze przyznac, ze po roku spedzonym z literatura na temat buddyzmu - Merton, przemawia do mnie zupelnie inaczej. Contemplacja z Bogiem w tle, jest zdecydowanie radosniejsza, niz buddyjskie oswiecenie w ktorym czlowiek zdany jest tylko na siebie.
Posilki do pracy na jutro z duza iloscia warzyw zapakowane na jutro.
Wracajac do swojej mysli z wczoraj, kiedy tak dobrze rozejrzalam sie po swoim domu to mam:
Krotkie podsumowanie dnia:
Pamietalam o kartkach urodzinowych dla moich pracownikow. Interesujace ze jeden z nich obchodzi swoje urodziny w pierwszy dzien stycznia , a drugi w Boze Narodzenie. Pojdziemy tez na wspolny, grupowy lunch. (Wazne, a niekoniecznie pilne!)
Rano, mimo poteznego mrozu, wyszlam na intensywny marszobieg. Godzine dokonczylam cwiczeniami jogi z CD.
Podczas podrozy do pracy czytalam fragmenty z ksiazki Thomasa Mertona New Seeds of Contemplation . Ksiazke ta juz mam od dawien-dawna, bowiem jeszcze w Polsce czytalam tlumaczonia polskie Mertona - musze przyznac, ze po roku spedzonym z literatura na temat buddyzmu - Merton, przemawia do mnie zupelnie inaczej. Contemplacja z Bogiem w tle, jest zdecydowanie radosniejsza, niz buddyjskie oswiecenie w ktorym czlowiek zdany jest tylko na siebie.
Posilki do pracy na jutro z duza iloscia warzyw zapakowane na jutro.
Wracajac do swojej mysli z wczoraj, kiedy tak dobrze rozejrzalam sie po swoim domu to mam:
- duza ilosc pozaczynanych kosmetykow ( moje pragnienie bycia zadbanym)
- kilka CD do cwiczen
- duzo kartek i roznego-rodzaju papeterii
- duzo roznych akcesorii do porzadkowania
- zapchana zamrazarke
wtorek, 3 stycznia 2012
Dzien 3
Trudny dzien. Zaczal sie zgodnie z planem o 5 rano. Wczorajszy wieczor zakonczylam bardzo intensywna praktyka jogi kundalini, ktora wprowadzila mnie w calkiem radosny nastroj. Postanowilam, ze dzisiejsze moje kontemplacje beda sie obracac wokol tematu radosci, mimo ze powrot do pracy napawal mnie lekkim poplochem. Nie lubie tych pierwszych dni po urlopie z migajacym swiatlem telefonu i bardzo brzemiennym inboxem. Spedzilam pierwsze dwadziescia minut w skupieniu - kontrynuuje czytanie Always We Begin Again. Temeperatura dzisiaj rano byla dobrze ponizej 10 stopni - pierwszy mrozny dzien tej zimy - podjelam niefortunne decyzje o nie-wyjsciu na zewnatrz.
W pracy wciaz w miare pusto - nie wszyscy wrocili ze swoich zimowych urlopow. To dobrze, bo mialam troszeczke czasu na zorganizowanie sie - wszystkie projekty zapisalm w jedna liste. W tym roku ograniczam sie do kalandarza prywatnego, kalendarza elektronicznego w pracy, zeszytu na projekty, pomysly i listy rzeczy do zrobienia, oraz duzego zeszytu na roznorodne notatki. Jestem z lekka uzalezniona od ladnych notatnikow, kalendarzy, dlugopisow - i czesto mam kilka zeszytow w pracy. Bede sie starala pracowac przy pustym biurku i nad jednym projektem.Juz dzis uporzadkowalam troche papierow, zrobilam miejsce w biurku na foldery - jutro powinnam dojsc do stanu pustego i czystego biurka. Bede tez zamykac drzwi do swojego biura kiedy pracuje. Dzis mialam bardzo przerywany dzien. miedzy innymi mialam bardzo dluga rozmowe z bliska kolezanka, ktora jest bardzo chora na raka. Wyznala mi ze od jakiegos czasu czuje sie nieswojo rozmawiajac ze mna, gdyz ma wrazenie ze ja nie-bardzo wierze w jej chorobe, a ona wie ze umiera. Sama sie zdziwilam swoja reakcje. Nie bylo w niej paniki, nie bylo zaprzeczania - sluchalam bardzo uwaznie, analizowalam. I coz - musialam jej przyznac racje. Faktycznie, mimo ze wiem ze ona jest bardzo chora, nie bardzo wiem jak mam skutecznie z nia rozmawiac. Poprosilam by mi powiedziala jakiego wsparcia potrzebuje. Poprosila abysmy razem czasem wyszly na spacer. Zrobie to.Ona nie wie , ze momentami peka mi po prostu serce, ze widze w niej kogos mi bardzo bliskiego, ktory zmarl na ta sama chorobe w bardzo wczesnym wieku. I ze boje sie nawet myslec o tym podobienstwie bo bliska mi osoba odeszla w wielkich cierpieniach. I rzeczywiscie nie chce widziec, ze Krystal jest ta bardzo chora.
W drodze powrotnej wysluchalam bardzo budujacej analizy o klotliwych nastolatkach . Nasz 18-letni B. od wczesnych lat nastolatkowych z wielka pasja buntowal sie przeciwko jakimkolwiek probom ograniczenia jego wolnosci osobistej. Bogu dziekowac ze chlopak mial zawsze zdrowe pasje, i wlasciwie nie sprawial wiekszych klopotow wychowawczych, ale po wysluchaniu tej audycji wrecz ucieszylam sie ze jest w stosunku do nas calkiem klotliwy.
Od jutra pisanie tak dlugich notek w dzien powszedni, nie bedzie mozliwe. bede musiala znalezc jakis latwiejszy format.
Dla ciala - kupilam w drodze powrotnej warzywa i zrobilam bardzo dobra salatke z surowego brokula, kalafiora, marchwi, jablka, orzechow wloskich i suszonych sliwek. Pycha.
Niestety nie ruszalam sie dzis za wiele. Musze, po prostu musze rano odbyc ten moj godzinny ruch.
W pracy zwalnialam. Napisalam tez email, czy rzeczywiscie musze spedzic caly czwartek na szkoleniu, ktore wydaje mi sie strata czasu.
Mysl do ktorej wroce jutro.Co tak naprawde powinno byc w moim obszarze rzeczy waznych i niepilnych. Co moge wyeliminowac z mojego zycia? Jak moge go wiecej uproscic?
When you let go of trying to
get more of what you don't
W pracy wciaz w miare pusto - nie wszyscy wrocili ze swoich zimowych urlopow. To dobrze, bo mialam troszeczke czasu na zorganizowanie sie - wszystkie projekty zapisalm w jedna liste. W tym roku ograniczam sie do kalandarza prywatnego, kalendarza elektronicznego w pracy, zeszytu na projekty, pomysly i listy rzeczy do zrobienia, oraz duzego zeszytu na roznorodne notatki. Jestem z lekka uzalezniona od ladnych notatnikow, kalendarzy, dlugopisow - i czesto mam kilka zeszytow w pracy. Bede sie starala pracowac przy pustym biurku i nad jednym projektem.Juz dzis uporzadkowalam troche papierow, zrobilam miejsce w biurku na foldery - jutro powinnam dojsc do stanu pustego i czystego biurka. Bede tez zamykac drzwi do swojego biura kiedy pracuje. Dzis mialam bardzo przerywany dzien. miedzy innymi mialam bardzo dluga rozmowe z bliska kolezanka, ktora jest bardzo chora na raka. Wyznala mi ze od jakiegos czasu czuje sie nieswojo rozmawiajac ze mna, gdyz ma wrazenie ze ja nie-bardzo wierze w jej chorobe, a ona wie ze umiera. Sama sie zdziwilam swoja reakcje. Nie bylo w niej paniki, nie bylo zaprzeczania - sluchalam bardzo uwaznie, analizowalam. I coz - musialam jej przyznac racje. Faktycznie, mimo ze wiem ze ona jest bardzo chora, nie bardzo wiem jak mam skutecznie z nia rozmawiac. Poprosilam by mi powiedziala jakiego wsparcia potrzebuje. Poprosila abysmy razem czasem wyszly na spacer. Zrobie to.Ona nie wie , ze momentami peka mi po prostu serce, ze widze w niej kogos mi bardzo bliskiego, ktory zmarl na ta sama chorobe w bardzo wczesnym wieku. I ze boje sie nawet myslec o tym podobienstwie bo bliska mi osoba odeszla w wielkich cierpieniach. I rzeczywiscie nie chce widziec, ze Krystal jest ta bardzo chora.
W drodze powrotnej wysluchalam bardzo budujacej analizy o klotliwych nastolatkach . Nasz 18-letni B. od wczesnych lat nastolatkowych z wielka pasja buntowal sie przeciwko jakimkolwiek probom ograniczenia jego wolnosci osobistej. Bogu dziekowac ze chlopak mial zawsze zdrowe pasje, i wlasciwie nie sprawial wiekszych klopotow wychowawczych, ale po wysluchaniu tej audycji wrecz ucieszylam sie ze jest w stosunku do nas calkiem klotliwy.
Od jutra pisanie tak dlugich notek w dzien powszedni, nie bedzie mozliwe. bede musiala znalezc jakis latwiejszy format.
Dla ciala - kupilam w drodze powrotnej warzywa i zrobilam bardzo dobra salatke z surowego brokula, kalafiora, marchwi, jablka, orzechow wloskich i suszonych sliwek. Pycha.
Niestety nie ruszalam sie dzis za wiele. Musze, po prostu musze rano odbyc ten moj godzinny ruch.
W pracy zwalnialam. Napisalam tez email, czy rzeczywiscie musze spedzic caly czwartek na szkoleniu, ktore wydaje mi sie strata czasu.
Mysl do ktorej wroce jutro.Co tak naprawde powinno byc w moim obszarze rzeczy waznych i niepilnych. Co moge wyeliminowac z mojego zycia? Jak moge go wiecej uproscic?
When you let go of trying to
get more of what you don't
really need, it frees up oceans of energy to
make a difference
with what you have. When you make a
difference
with what you have it expands."
--Lynne Twist
poniedziałek, 2 stycznia 2012
Dzien 2
Ostatni dzien w domu na urlopie spedzilam bardzo pracowicie. Caly ranek spedzilam na rozmowach telefonicznych z najblizszymi. W naszej rodzinie duza radosc - w ostatni dzien roku urodzila sie nam malenka Ewusia, coreczka mojego przyrodniego syna, ktory jest mi tak bliski jak rodzone dziecko. Dzieki Bogu za technologie - moglismy uczestniczyc w tej radosci przez ogladanie zdjec, oraz troszke zamzanej, aczkolwiek energicznie placzacej dziewczynki na Skypie. Jest sliczniutka. Nasz Ben ktory teraz spedza czas w Warszawie jest sceptyczny, jesli chodzi o malenkie dziecko. Zdecydowanie nie podzielal naszych ochow i achow.
W poludnie pojechalam na YMCA - jak zwykle na poczatku stycznia tlumy niemilosierne - noworoczne postanowienia oczywiscie - ludzie zmeczeni swietami zaczynaja sie ruszac. Po wielu miesiacach poszlam na basen - plywalo mi sie doskonale i doszlam do wniosku, ze plywajac mozna swietnie medytowac. Medytacje w duzej mierze polagaja na koncentracji sie na swoim oddechu. Plywajac staralam sie byc bardzo obecna i uwazna, czulam swoje miesnie, kontrolowalam oddech, czulam wode na swojej skorze. Zdecydowanie jest mi latwiej praktykowac uwaznosc i obecnosc, po ostatnim roku bardziej intencjonalnego zycia.
Postanowilam dzis spedzic dwadziescia minut w ciszy. Nie bylo to latwe. Mysli uciekaly mi w kierunku pracy, budzetow, porzadkow, i projektow. Ron Rolheiser w swojej ksiazce The Holy Longing. pisze ze ludzie w obecnych czasacj sa zbyt zajeci, zbyt rozbiegani, zbyt zafrasowani codziennym natlokiem spraw, aby zajmowac sie swoim duchowym wymiare istnienia. Duchowosc wymaga czasu i dyscypliny. Wymaga wyciszenia mysli i pewnej pustki fizycznej i emocjonalnej. Zatrzymalam sie podczas tych moich dwudziestu minut nad konceptem dyscypliny.Dyscyplina i systematycznosc to moja pieta Achilessowa.
Mam w domu mala ksiazeczke pt. The Message napisana przez Eugene H. Petersona. Eugene Peterson jest teologiem, pastorem w kosciele prezbiterianskim, oraz poeta. Znany jest z tego ze przetlumaczyl Biblie na bardzo wspolczesny jezyk. Moja malenka ksiazeczka to wlasnie tematyczny zbior fragmentow z tego wspolczesnego tlumaczenia Biblii. Zerknelam, czy moze sa w tej ksiazeczce jakies rozwazania na temat dyscypliny. Byly. Sw. Pawel w liscie do Hebrajczykow ( Heb 12:7-11) pisze ze w ciemnych i pustych tunelach naszego zycia, wlasnie podczas trudnych chwil mamy najwieksza szanse wzmocnic swoja wiez z Bogiem. Wtedy wlasnie najbardziej potrzebna jest dyscyplina duchowa, ufnosc i wiara ze Bog jest z nami. To sa okresy naszego duchowego wzrostu.
Poniewaz mialam pod reka polska Biblie, zerknelam na polskie tlumaczenie tego fragmentu listu do Hebrajczykow. O moj Boze - czego tam nie ma w tym tlumaczeniu -i kara, i chlosta, i opadle rece i omdlale kolana. Moze to i dobrze ze w Polsce Biblii nie czytalam, bo jak kochac tego Boga co to im bardziej kocha, tym bardziej kara, tym bardziej chloszcze? Im bardziej kocha, tym bardziej bolesnie doswiadcza? Nigdy tego nie pojmowalam. Okazuje sie ze nie ja jedna ma z tym trudnosc. Zadna religia nie za dobrze radzi sobie z tragediami i kataklizami - wspolczesni teologowie jednak zgadzaja sie w jednym, jesli Bog jest Miloscia, to nie jest bogiem kataklizmow i tragedii.
Jutro do pracy po dlugim i calkiem konstruktywnym urlopie.
W poludnie pojechalam na YMCA - jak zwykle na poczatku stycznia tlumy niemilosierne - noworoczne postanowienia oczywiscie - ludzie zmeczeni swietami zaczynaja sie ruszac. Po wielu miesiacach poszlam na basen - plywalo mi sie doskonale i doszlam do wniosku, ze plywajac mozna swietnie medytowac. Medytacje w duzej mierze polagaja na koncentracji sie na swoim oddechu. Plywajac staralam sie byc bardzo obecna i uwazna, czulam swoje miesnie, kontrolowalam oddech, czulam wode na swojej skorze. Zdecydowanie jest mi latwiej praktykowac uwaznosc i obecnosc, po ostatnim roku bardziej intencjonalnego zycia.
Postanowilam dzis spedzic dwadziescia minut w ciszy. Nie bylo to latwe. Mysli uciekaly mi w kierunku pracy, budzetow, porzadkow, i projektow. Ron Rolheiser w swojej ksiazce The Holy Longing. pisze ze ludzie w obecnych czasacj sa zbyt zajeci, zbyt rozbiegani, zbyt zafrasowani codziennym natlokiem spraw, aby zajmowac sie swoim duchowym wymiare istnienia. Duchowosc wymaga czasu i dyscypliny. Wymaga wyciszenia mysli i pewnej pustki fizycznej i emocjonalnej. Zatrzymalam sie podczas tych moich dwudziestu minut nad konceptem dyscypliny.Dyscyplina i systematycznosc to moja pieta Achilessowa.
Mam w domu mala ksiazeczke pt. The Message napisana przez Eugene H. Petersona. Eugene Peterson jest teologiem, pastorem w kosciele prezbiterianskim, oraz poeta. Znany jest z tego ze przetlumaczyl Biblie na bardzo wspolczesny jezyk. Moja malenka ksiazeczka to wlasnie tematyczny zbior fragmentow z tego wspolczesnego tlumaczenia Biblii. Zerknelam, czy moze sa w tej ksiazeczce jakies rozwazania na temat dyscypliny. Byly. Sw. Pawel w liscie do Hebrajczykow ( Heb 12:7-11) pisze ze w ciemnych i pustych tunelach naszego zycia, wlasnie podczas trudnych chwil mamy najwieksza szanse wzmocnic swoja wiez z Bogiem. Wtedy wlasnie najbardziej potrzebna jest dyscyplina duchowa, ufnosc i wiara ze Bog jest z nami. To sa okresy naszego duchowego wzrostu.
Poniewaz mialam pod reka polska Biblie, zerknelam na polskie tlumaczenie tego fragmentu listu do Hebrajczykow. O moj Boze - czego tam nie ma w tym tlumaczeniu -i kara, i chlosta, i opadle rece i omdlale kolana. Moze to i dobrze ze w Polsce Biblii nie czytalam, bo jak kochac tego Boga co to im bardziej kocha, tym bardziej kara, tym bardziej chloszcze? Im bardziej kocha, tym bardziej bolesnie doswiadcza? Nigdy tego nie pojmowalam. Okazuje sie ze nie ja jedna ma z tym trudnosc. Zadna religia nie za dobrze radzi sobie z tragediami i kataklizami - wspolczesni teologowie jednak zgadzaja sie w jednym, jesli Bog jest Miloscia, to nie jest bogiem kataklizmow i tragedii.
Jutro do pracy po dlugim i calkiem konstruktywnym urlopie.
niedziela, 1 stycznia 2012
Dzien 1
Nowy Rok zaczelismy w Nowym Yorku, gdzie schodzilismy Manhattan wzdluz i wszerz. W Dzien Sylwestrowy dotarlismy do Times Square, gdzie tradycyjnie miliony ludzi wita Nowy Rok. Tlumy jednak gestnialy przerazajaco z minuty na minute, wiec o godzinie siodmej wieczorej uznalismy ze juz wyczulismy atmosfere i energie tego swietowania, i udalismy sie w droge powrotna, ze srodkowego Manhattanu na sam brzeg dolnego Manhattanu, gdzie mieszkalismy. W drodze powrotnej zatrzymalismy sie w bardzo stylowej iralndzkiej restauracji, gdzie zjedlismy przepyszny, elegancki, pelen uwaznosci i nie za duzy obiad. Mielismy zamiar skonczyc swietowanie sylwestrowe w hotelowej restauracji, ale po 11 godzinach chodzenia po Nowym Yorku, padlismy ze zmeczenia. Mimo calej komercjalizacji Nowego Yorku, jest to miasto wyjatkowe i symbolizuje tak pieknie historie Stanow Zjednoczonych. Jutro uporzadkuje troche te nasze wrazenia i zdjecia na naszym drugim blogu.
Dzis cale rano wciaz chodzilsmy po Manhattanie wiec byl to doskonaly poczatek Nowego Roku. Zadziwiajace ze dokladnie o godzinie 11 rano znalezlismy sie tuz przed Trinity Church a niedzielna liturgia rozpoczynala sie o 11:15. Trinity Church to najstarszy kosciol w Stanach Zjednoczonych, zalozony w 1698 roku, i tam tez dzisiaj modlilismy sie.
Podroz powrotna mielismy bardzo dluga, i czesc tej podrozy spedzilam na czytaniu:
Always We Begin Again
Zatrzymalam sie chwile w mojej kontemplacji nad pierwsza regula:
Przezywaj swoje zycie
I cokolwiek w nim robisz
Czyn to w duchu pelnej milosci zyczliwosci.
Loving-kindness, czyli pelna milosci zyczliwosc to stan, ktory wg buddystow zaczyna sie w nas. Pema Chodrom w swojej ksiazce Comfortable with Uncertainty przypomina, ze to najczesciej pragnienie zmiany motywuje nas do rozpoczecia pracy nad naszym duchem. Ostrzega jednak, ze to pragnienie zmiany, te poczatki dyscypliny duchowej moga jednoczesnie byc pewna delikatna forma agresji przeciwko nam samym. Proba odrzucenia, odejscia od tego wszystkiego co w nas trudne, niespokojne, smutne. Poma przypomina, ze wlasnie te nasze klujace i trudne obszary wymagaja tej pelnej milosci zyczliwosci i zaprzyjazniania. Jednak aby te obszary zaprzyjaznic trzeba je najpierw poznac. Stad koniecznosc kontemplacji i czasu spedzonego sama na sam ze soba.
Jakie obszary u mnie wymagaja pelnej milosci zyczliwosci? Brak systematycznosci, niecierpliwosc, roznego rodzaju leki, niskie poczucie wartosci.- w tych obszarach spedzilam dzis troszke wiecej czasu. Przyjrzalam sie im nieco z bliska.
Dzis cale rano wciaz chodzilsmy po Manhattanie wiec byl to doskonaly poczatek Nowego Roku. Zadziwiajace ze dokladnie o godzinie 11 rano znalezlismy sie tuz przed Trinity Church a niedzielna liturgia rozpoczynala sie o 11:15. Trinity Church to najstarszy kosciol w Stanach Zjednoczonych, zalozony w 1698 roku, i tam tez dzisiaj modlilismy sie.
Podroz powrotna mielismy bardzo dluga, i czesc tej podrozy spedzilam na czytaniu:
Always We Begin Again
Zatrzymalam sie chwile w mojej kontemplacji nad pierwsza regula:
Przezywaj swoje zycie
I cokolwiek w nim robisz
Czyn to w duchu pelnej milosci zyczliwosci.
Loving-kindness, czyli pelna milosci zyczliwosc to stan, ktory wg buddystow zaczyna sie w nas. Pema Chodrom w swojej ksiazce Comfortable with Uncertainty przypomina, ze to najczesciej pragnienie zmiany motywuje nas do rozpoczecia pracy nad naszym duchem. Ostrzega jednak, ze to pragnienie zmiany, te poczatki dyscypliny duchowej moga jednoczesnie byc pewna delikatna forma agresji przeciwko nam samym. Proba odrzucenia, odejscia od tego wszystkiego co w nas trudne, niespokojne, smutne. Poma przypomina, ze wlasnie te nasze klujace i trudne obszary wymagaja tej pelnej milosci zyczliwosci i zaprzyjazniania. Jednak aby te obszary zaprzyjaznic trzeba je najpierw poznac. Stad koniecznosc kontemplacji i czasu spedzonego sama na sam ze soba.
Jakie obszary u mnie wymagaja pelnej milosci zyczliwosci? Brak systematycznosci, niecierpliwosc, roznego rodzaju leki, niskie poczucie wartosci.- w tych obszarach spedzilam dzis troszke wiecej czasu. Przyjrzalam sie im nieco z bliska.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
NOWY ROK 2021 - czego dowiedzialam sie w roku 2020?
Ze mojemu , prawie 30 -letniemu malzenstwu potrzeba bylo tego czasu spedzonego w domu, ktory wzmocnil nasza przyjazn. I ze zaloba bardzo b...
-
Odkurzylam dzis moj biedny drugi blog co to mi mial pomagac w zdrowszym zyciu. Wracamy, wracamy z bardzo dlugiej podrozy! T utaj moja refl...
-
Lipiec byl dobrym dla mnie miesiacem - podjelam wyzwanie przebiegania/przemaszerowania 50 mil (ok 80 km) po okolicznych szlakach - przebie...


